Zapora na Dnieprze i ludobójstwo, o którym rosyjska historia milczy

Wysadzona zapora na Dnieprze. Dlaczego Stalin utopił ponad 100 tys. ludzi?

Hydroelektrownia Dnieproges (zapora na Dnieprze) była chlubą Rosji, która kosztowała niewyobrażalną ilość zasobów i nakładu pracy. Jednak w czasie II wojny światowej NKWD na rozkaz Stalina wysadziło zaporę w powietrze, zabijając 80-120 tys. ludzi. Dlaczego doszło do tego ludobójstwa?

Hydroelektrownia Dnieproges (zapora na Dnieprze)  była chlubą rosyjskiej propagandy, a także narzędziem do gigantycznego ludobójstwa. Chociaż ruchy narodowe i niepodległościowe starają się przywrócić pamięć o tragedii organizując wiece i marsze pamięci, to rosyjska historia uparcie milczy o tym, że rozkaz Stalina oznaczał niemal natychmiastową śmierć 80-120 tysięcy ludzi. Za wykonanie rozkazu odpowiadał Boris Epow, który wcześniej uczestniczył m.in. w wysadzeniu w Moskwie w 1931 r. soboru Chrystusa Zbawiciela, największej w świecie prawosławnej świątyni. 14 sierpnia 1941 r. Dlaczego została wysadzona w powietrze Dnieprzańska Elektrownia Wodna?

Zapora na Dnieprze – chluba Rosji i narzędzie mordu

Zapora na Dnieprze była wysoka na 60 metrów i długa na 760 metrów. Została zbudowana w ramach Pierwszego Planu Pięcioletniego i powstawała w latach 1927-1932 jako część tzw. planu GOELRO, czyli Państwowego Planu Elektryfikacji Rosji. Powstała nie tylko dzięki katorżniczej pracy rosyjskich pracowników, ale także dzięki zagranicznym inżynierom i technologiom. Źródła piszą też o sprzedawaniu dzieł sztuki, by mogła powstać zapora na Dnieprze i możliwe było utworzenie zbiornika wodnego o powierzchni 420 kilometrów kwadratowych.

II wojna światowa zbierała śmiertelne żniwo, a Niemcy napadli na Związek Radziecki. Józef Stalin obawiał się, że niemiecka armia właśnie po zaporze przekroczy Dniepr i nakazał NKWD wysadzenie jej w powietrze. Nie zamierzał pozwolić, by Hitler wykorzystał ten cenny korytarz komunikacyjny i obiekt infrastrukturalny.

18 sierpnia 142 roku wybuch 20 ton trotylu spowodował wyrwę w tamie na odcinku 165 metrów, a na Zaporoże runęła fala powodziowa o wysokości kilkudziesięciu metrów, miażdżąc wsie i miasta. Żywioł siał spustoszenie na obszarach przybrzeżnych Dniepru, przelał się także przez wyspę Chortyca. Oczywiście ludności cywilnej ani tysięcy żołnierzy Armii Czerwonej nikt nie uprzedził i nie ewakuował. Jeśli chodzi o Niemców, zginęło ok. 1500 żołnierzy, którzy akurat przeprawiali się przez Dniepr.

Epow ze specjalnym pełnomocnictwem wyleciał do Zaporoża. Z oddanym mu do dyspozycji batalionem żołnierzy umieścił w wewnętrznym chodniku zapory dowiezione drogą powietrzną 20 ton amonalu, używanego do wypełniania torped i bomb głębinowych – podaje Polityka.pl.

Ofensywa Wermachtu nie została zatrzymana, a niemieccy żołnierze i tak przeprawili się przez Dniepr. Po zdjęciu Zaporoża, naziści zaczęli odbudowywać tamę, ale nie ukończyli prac, ponieważ odwróciły się losy II wojny światowej, a rosyjski walec zaczął przetaczać się na zachód.

Hydroelektrownia Dnieproges finalnie została naprawiona i 1947 roku ponownie zaczęła działać. Propaganda piała z zachwytu o odbudowaniu zapory przez Rosjan i niesamowitej rosyjskiej myśli technicznej.

Tama została zajęta przez Niemców, którzy przebudowali ją i wyposażyli w nowe turbiny (stare urządzenia Epow pozostawił na chodzie bez dopływu smaru, przez co generatory uległy zniszczeniu) – pisze Łukasz Wiech z portalu Energetyka24.pl

Wysadzona zapora na Dnieprze - chluba Związku Radzkiego i narzędzie masowego mordu StalinaŹródło zdjęcia: Google Books/USSR Information Bulletin
Wysadzona zapora na Dnieprze – chluba Związku Radzkiego i narzędzie masowego mordu Stalina

Tajne ludobójstwo w Rosji

Sama operacja wysadzenia zapory przez Rosjan była tak tajna, że Boris Epow i Aleksiej Pietrowskij, którzy odpowiadali za zniszczenie tamy na osobisty rozkaz Stalina, zostali aresztowani przez sowiecki kontrwywiad jako dywersanci. Dopiero po miesiącu przesłuchań i interwencji najwyższego kierownictwa, zostali wypuszczeni na wolność.

Dziś już wiemy, że operacją wysadzenia DnieproGES kierowali dwaj oficerowie NKWD – Boris Epow i Aleksiej Pietrowskij na osobisty rozkaz Stalina. Sowiecki kontrwywiad w pierwszej chwili uznał ich za dywersantów i aresztował, ale na rozkaz najwyższego sowieckiego kierownictwa zostali oni wkrótce wypuszczeni na wolność – podaje portal Jagiellonia.pl.

NKWD chciało za wszelką cenę zatuszować zbrodnię, a rosyjska propaganda o masowe ludobójstwo i wysadzenie tamy oskarżała Niemców. Było to oczywiście oskarżenie bezsensowne, bo po co naziści mieliby wysadzać strategiczną hydroelektrownię o mocy 560 MW, zasilającą w prąd cały region i lokalny przemysł, która za chwilę i tak miała wpaść w ich ręce? Niemcy chcieli za to wysadzić zaporę, gdy byli w 1943 roku wypierani przez Rosjan, ale powstrzymały ich oddziały Armii Czerwonej. Propaganda pokazywała oczywiście czerwonoarmistów jako obrońców wielkiego obiektu.

Zapora na Dnieprze i ludobójstwo, o którym rosyjska historia wciąż milczy

Źródło zdjęcia: