Książę Filip czczony przez plemiona z wyspy Tanna. “Opłakują śmierć boga” i składają świnie w ofierze

Książę Filip nie żyje, ale w żałobie są nie tylko Brytyjczycy. Plemienia zamieszkujące wyspę Tanna (archipelag Vanuatu) opłakują go dosłownie jak boga. Czczą kij, który kiedyś trzymał, a podczas ceremonii żałobnych będą zabijać świnie na jego cześć.

Książę Filip zmarł w wieku 99 lat, ale dla niektórych to wydarzenie to coś więcej, niż tylko śmierć księcia Edynburga. Jak podaje BBC, plemiona z pacyficznej wyspy Tanna „opłakują śmierć swojego boga”. Książę Filip przez dekady był przez nie czczony jako przywódca duchowy. Ogłoszono więc żałobę, a w poniedziałek 12 marca ma odbyć się wielka ceremonia pożegnalna upamiętniająca księcia Filipa.

Jak informuje Reuters, wódz plemienia Chief Yapa podkreśla silną więź między ludem z wyspy Tanna, a Brytyjczykami. Przesłał również kondolencje rodzinie królewskiej oraz jej pogrążonym w żałobie poddanym.

Książę Filip jak bóstwo z gór. Kult religijny męża królowej Elżbiety

W poniedziałek na wyspie Tanna rozpoczyna się trwający kilka tygodni okres żałoby, a plemiona będą spotykały się na uroczystościach pogrzebowych wyprawianych dla księcia Filipa. Spodziewane są rytualne tańce, procesje, wystawa pamiątek po księciu Edynburga (wciąż mają kij, który książę Filip trzymał w latach 70.) oraz uroczyste picie soku z korzeni rośliny o nazwie kava (pieprz metystynowy). Na koniec odbędzie się „wielkie gromadzenie żałobne, podczas którego w ramach ceremonii zostanie zabitych wiele świń”.

Książę Harry wnuczkiem boga? Na niewielkiej wyspie wchodzącej w skład Vanuatu ostatni royal wedding obchodzony był jako…

Opublikowany przez Fakty Po Mitach Piątek, 8 czerwca 2018

BBC przypomina, że w wioskach Yakel i Yaohnanen od 50 lat funkcjonuje “ruch religijny księcia Filipa”, który w szczytowym momencie miał kilka tysięcy wyznawców. Z powodu zmniejszającej się populacji na wyspie, obecnie liczy jedynie kilkuset członków. Prowadzą proste życie w dżungli tak jak ich przodkowie, nosząc tradycje ubrania i stroniąc od nowoczesnych technologii jak np. telefony komórkowe. Nikt w wiosce nie potrafi pisać, ani czytać. Dopiero w 2007 roku poznali datę urodzin księcia.

Żyją kilka kilometrów od lotniska, ale zdecydowali się porzucić nowoczesny styl życia. To dla nich nie tylko odległość fizyczna, ale dystans metafizyczny. Są jakieś 3000 lat od nas – wyjaśnia dziennikarz Dan McGarry. (BBC)

Kult księcia Filipa

Wyznawcy księcia Filipa z wyspy Tanna uważają go za wcielenie potężnego bóstwa, które żyło niegdyś w lokalnych górach. Twierdzą, że był niegdyś jednym z nich, ale wypełniło się proroctwo i książę Filip „opuścił wyspę w duchowej formie, szukając potężnej żony za morzem”. Zgodnie z wierzeniami, z pomocą królowej Elżbiety próbował zaprowadzić pokój na świecie oraz zasiać ziarno kultury Tanna w brytyjskim imperium”. Są przekonani, że gdyby mu się to udało, książę Filip wróciłby na wyspę.

To dla nich podróż bohatera, który odszedł, by dosłownie zdobyć królową i królestwo – wyjaśnia Dan McGarry. (BBC)

Dan McGarry podkreśla, że nikt nie wie jak naprawdę zaczął się na wyspie kult księcia Filipa. Prawdopodobnie widzieli zdjęcie jego oraz królowej Elżbiety na ścianach brytyjskich posterunków w latach 60., gdy region był jeszcze częścią kolonii brytyjskiej (niejednokrotnie Brytyjczycy traktowali miejscową ludność dość brutalnie). Wiadomo również, że książę Filip odwiedził Nowe Hybrydy w 1974 roku (jego kult trwał już jednak od lat), pijąc z tubylcami kavę. Umacniał swoich wyznawców w wierze w swoją osobę, wysyłając im później swoje zdjęcia i zwracając się do nich z szacunkiem.

Jak przypomina Interia, w wiosce obiektem kultu jest flaga brytyjska zawieszona na bambusowym maszcie oraz trzy portrety księcia pierwsze, czarno-białe z początku lat 60, drugie z lat 80 i trzecie z przed ok. 10 lat. Wszystkie zostały przesłane oficjalnie, lecz dyskretnie z Londynu za pozwoleniem księcia Edynburgu, który był świadomym kultu, którym otaczano go na wyspie.

Kult księcia jest przejawem “kultu Cargo”, popularnego na wyspach południowego Pacyfiku. Na innej wyspie archipelagu Vanuatu istnieje kult Johna Fruma oraz Ameryki. Jest on efektem kontaktu tubylców z amerykańską armią podczas II wojny światowej, która, aby pozyskać przychylność mieszkańców obdarowywała ich prezentami, w wielu przypadkach nadnaturalnymi, z punktu widzenia mieszkańców. Według innej teorii ma on swoje źródło w anty-misjonarskich i kolonizatorskich ruchach z lat 30. ubiegłego wieku – wyjaśnia Interia.pl

Lato, upał, grill, kiełbaska się smaży, piwko się leje, a tu ultraprawicowy wujek Tadek zaczyna się kłócić z…

Opublikowany przez Religie na dziś Wtorek, 27 czerwca 2017

Źródło zdjęcia: