Syndrom Kesslera – kosmiczne śmieci mogą spowodować upadek cywilizacji

Film „Grawitacja” pokazał przedsmak dramatu, który może się wydarzyć – grozi nam Syndrom Kesslera. Kosmiczne śmieci, które krążą wokół Ziemi, mogą doprowadzić do globalnej katastrofy i chaosu. NASA i ESA planują już sprzątanie kosmosu, a tymczasem Elon Musk i SpaceX misją Starlink narobili właśnie niezłego bałaganu.

Gdy w 1957 roku w kosmos został wystrzelony pierwszy sztuczny satelita Sputnik-1, zagospodarowanie ziemskiej orbity wydawało się dawać nieograniczone możliwości. Dzisiaj przestrzeń kosmiczna wokół Ziemi przypomina wysypisko śmieci. Kosmiczne odpady krążące wokół planety uznano nawet za jedno z głównych zagrożeń w przestrzeni kosmicznej. Z ich powodu w każdej chwili może rozpętać się Syndrom Kesslera, który spowoduje kosmiczne domino. Niektórzy naukowcy twierdzą, że nagromadzenie śmieci wokół Ziemi osiągnęło już poziom krytyczny i katastrofa dosłownie wisi w powietrzu.

Syndrom Kesslera i globalne zagrożenie

Naukowcy z ESA ostrzegają, że kosmiczne śmieci stanowią coraz większe niebezpieczeństwo i mogą uderzyć np. w Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS). Nagromadzone na orbicie odpady mogą zacząć zderzać się ze sobą, rozpoczynając reakcję łańcuchową, tworząc tysiące kolejnych okruchów i odłamków. Zostałyby uszkodzone działające satelity, niszcząc ziemską komunikację, powodując chaos i globalny blackout. To właśnie Syndrom Kesslera (Kessler Syndrome).

Już w 1987 roku naukowiec NASA Donald Kessler przewidział potencjalną katastrofę i twierdził, że kosmos stanie się potwornie zaśmiecony. Ostrzegał, że w pewnym momencie z powodu nagromadzonych na orbicie śmieci, misje kosmiczne mogą stać się bardzo niebezpieczne, a nawet niemożliwe do przeprowadzenia.

Donald Kessler, a.k.a. Father of Space Junk

Opublikowany przez Space Junk 3D Czwartek, 23 czerwca 2011

Jak podaje portal space24.pl, ludzkość wysłała w kosmos już ponad 5 tys. misji z różnego rodzaju ładunkiem. Na orbicie znalazły się sondy badawcze, satelity, instrumenty komunikacyjne i wiele rodzajów sprzętu o różnorakim przeznaczeniu. Wiele z nich to dzisiaj bezużyteczne odpady. Przykładem może być amerykański satelita Vanguard, który od 17 marca 1958 roku po dziś dzień krąży nad powierzchnią Ziemi.

Nad naszymi głowami unoszą się również odłamki osłon termicznych, skrawki lakieru, elementy kadłubów, podzespoły, narzędzia porzucone przez załogi misji kosmicznych i segmenty rakiet. Wśród kosmicznego złomu znajdują się również radzieckie sondy zasilane stosami atomowymi. Jak podaje Newsweek, 750 tys. kawałków “szmelcu o średnicy  większej niż centymetr” stanowi coraz większe zagrożenie. Wszystkie te obiekty poruszają się po swoich orbitach niczym pociski z prędkościami przekraczającymi 8 km/s. Real Engineering na YouTube szacuje, że szansa na poważne uszkodzenie statku kosmicznego (np. trafienie w okno) przez śmieci wynosi ponad 60%.

Kombinacja mnogich operacyjnych ograniczeń, finansowej nieopłacalności i kilkudziesięciu lat zbierania doświadczeń w eksploracji kosmosu doprowadziła w efekcie do poważnego spiętrzenia ilości kosmicznych szczątków, które zalegają na swoich orbitach – ostrzega portal space24.pl

Elon Musk, SpaceX, Starlink i kosmiczny bałagan

Orbita ziemi lada moment stanie się jeszcze bardziej zatłoczona, bo Elon Musk i SpaceX rozpoczynają testy internetu z systemu Starlink. Start rakiety Falcon 9 okazał się sukcesem i na orbitę trafiło 60 urządzeń do przesyłu bezprzewodowego internetu. Docelowo w najbliższej przyszłości na orbicie ma znaleźć się 12 tysięcy satelitów tworzących komunikujące się ze sobą konstelacje. Są plany, by liczyły w dalszej przyszłości nawet 40 tysięcy satelitów!

Recycling space junk for missions to MarsFull Article:…

Opublikowany przez StarTalk Środa, 9 listopada 2016
Kosmiczne katastrofy

Co jakiś czas dochodzi do takich incydentów jak np. zderzenie sprawnego amerykańskiego Iridium-33 i nieaktywnego rosyjskiego satelity wojskowego Kosmos-2251. Uwolniło się wówczas 2 tys. zaobserwowanych i potencjalnie groźnych fragmentów materii, co zmusiło załogę Międzynarodowej Stacji Kosmicznej do awaryjnych manewrów. Do zaśmiecenia kosmosu znacznie przyczyniło się również zestrzelenie satelity pogodowego Feng-Yun 1C. Spowodowało wzrost całkowitej ilości orbitalnego złomu o co najmniej 25 procent.

Kosmiczne porządki

Naukowcy z ESA przygotowują już plany sprzątania w kosmosie. W NASA stworzono pod kierownictwem samego Kesslera komórkę Orbital Debris Program Office, która już zajmuje się ograniczeniem ilości kosmicznych odpadów. Naukowcy finansowani ze środków UE pracują nawet nad uwięzią elektrodynamiczną w ramach projektu Propellantless deorbiting of space debris by bare electrodynamic tethers” (BETS), która ma pomóc zrobić porządek w kosmosie. Czy nie jest już jednak za późno?

Większość satelitów obrazujących umieszczanych jest na niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO) (do 2000 km od powierzchni Ziemi), skąd kontrolują stan naszej planety. Tym bardziej tak ważne jest, by ta strefa pozostała wolna od odpadów – pisze cordis.europa.eu.

Źródło zdjęcia: