Kryzys w szpitalach w Australii. “Pielęgniarki usypiają pacjentów, bo nie mogą się nimi zająć”

System ochrony zdrowia w Australii jest przeciążony, szpitale przygotowują się na katastrofę, a personel medyczny jest przepracowany m.in. z powodu dużej liczby przypadków COVID-19. Media ujawniły, że pielęgniarki i pielęgniarze coraz częściej aplikują pacjentom środki usypiające i uspokajające w maksymalnych dawkach, by “zwiększyć bezpieczeństwo”.

Służba zdrowia w Australii walczy z kryzysem. Personel medyczny zmaga się nie tylko z trudnymi warunkami pracy w obliczu wzrostu zachorowań na wariant Delta COVID-19, ale również z brakami kadrowymi. Pielęgniarze i pielęgniarki coraz częściej podejmują decyzje, by podawać pacjentom zwiększone dawki środków usypiających i uspokajających. Twierdzą, że dzięki takiemu rozwiązaniu są w stanie zapewnić większe bezpieczeństwo pacjentom w ciężkim stanie i mają więcej czasu na zajęcie się wszystkimi pacjentami.

W Australii pielęgniarki usypiają pacjentów. “Robi się niebezpiecznie”

Informacje o tych działaniach w placówkach medycznych ujawnił australijski „Guardian”, powołując się na doniesienia przekazane przez pielęgniarzy i pielęgniarki ze szpitali St Vincent’s i Royal Prince Albert w stolicy regionu Nowa Południowa Walia (NSW) Sidney. Zgłoszenie dotarły do dziennikarzy niezależnie od siebie. Przedstawiciele personelu medycznego poinformowali media, że „wynikająca z liczby przypadków koronawirusa presja w miejscu pracy sprawia, że uciekają się do zwiększania doz środków uspokajających”. Ma to być podobno jedyny sposób, by zapewnić bezpieczeństwo pacjentom wymagającym stałego dozoru pielęgniarskiego.

Czy pielęgniarki i pielęgniarze mają pełną swobodę w decydowaniu o zwiększaniu dawek środków? „Guardian” zwraca uwagę, że mogą samodzielnie decydować o dawkowaniu leków i podać dawkę maksymalną, by uśpić pacjenta, ale to lekarz przepisuje środek środki uspokajające i zaleca określony zakres dawek. Technika ta zwana jest miareczkowaniem (titration), a źródła „Guardiana” mówią o stosowaniu jej u pacjentów np. w „niejasnym stanie świadomości, którzy mogą kombinować przy wenflonie, tubie respiratora lub respiratorze”.

Jeśli jest się zajętym lub coś dzieje się w innym miejscu szpitala, zwiększamy dawkę uspokajacza, by uśpić pacjenta na kilka godzin i by nie było problemem spuszczenie go z oka. To złe rozwiązanie, bo przecież pacjenci powinni jak najwięcej oddychać samodzielnie, ale nie możemy zająć się wszystkimi jednocześnie. Robi się niebezpiecznie – ujawnia źródła Guardiana.

Program szczepień w Australii

Polsat News przypomina, że w niedzielę w ośmiomilionowej Nowej Południowej Walii odnotowano wzrost liczby hospitalizowanych pacjentów o ponad 250 osób w stosunku do ubiegłego tygodnia. W szpitalach przebywa obecnie 813 pacjentów z COVID-19, a na OIOM-ach jest aktualnie 126 osób z koronawirusem (w tym 54 osoby pod respiratorem). Z całkowitej liczby ciężkich przypadków COVID-19 w NSW tylko jedna osoba jest w pełni zaszczepiona, 12 osób przyjęło jedną dawkę dwudawkowej szczepionki, a 113 osób jest w ogóle niezaszczepionych.

W Australii w programie szczepień stosowane są preparaty firm Pfizer i AstraZeneca. Pojawiają się jednak liczne problemy, np. z systemem certyfikatów szczepień (Australian Immunisation Register), który nie rozróżnia osób w pełni zaszczepionych od tych, którzy otrzymali jedną dawkę. Co więcej, niektóre osoby zaszczepione preparatami dwóch koncernów, mają problem z uzyskaniem certyfikatu.

Kryzys w szpitalach w Australii. Brakuje personelu

System ochrony zdrowia w Australii jest w coraz gorzej sytuacji z powodu braku personelu medycznego. Co więcej, brakuje osób, które potrafią obsługiwać aparaturę na OIOM-ach. Jak podaje „Guardian”,  w Sydney już zapowiedziano, że pacjenci bez koronawirusa będą kierowani na leczenie w domu, by „uniknąć katastrofy”. Dzięki temu pielęgniarze i pielęgniarki będą mogli lepiej zająć się chorymi wymagającymi intensywnej opieki. W ramach opieki domowej, pacjenci będą odwiedzani przez specjalistów oraz będą otrzymali dostawy jedzenia.

Brakuje personelu, robi się groźnie. Coraz więcej pielęgniarek i pielęgniarzy rezygnuje z pracy w szpitalach, by zatrudnić się w np. w punktach szczepień. Płacą więcej i praca jest łatwiejsza niż na OIOM-ie – powiedziała pielęgniarka w rozmowie z Guardianem.

Źródło zdjęcia: