Unia Europejska i nowe normy emisji spalin. Samochody masowo trafią na złomowiska?

Koronawirus, pandemia, kryzys gospodarczy, lockdown – to wszystko sprawia, że spada sprzedaż samochodów. Branża motoryzacyjna otrzyma jednak jeszcze jeden cios. Unia Europejska wprowadza nowe normy emisji spalin. Nowe samochody trafią na złomowiska?

Branża motoryzacyjna oberwała przez pandemię, a sprzedaż nowych samochodów na terenie Unii Europejskiej spadła w 2020 roku o niemal 40%. Auta masowo zalegają u dilerów i wiele z nich nie doczeka lepszych czasów. W styczniu 2021 roku na terenie Unii europejskiej wchodzą bowiem w życie nowe normy emisji spalin. Samochody wyprodukowane w 2020 roku, które nie spełniają wymaganych kryteriów, może czekać koniec na złomowisku. Szacuje się, że problem dotyczy nawet 800 tys. pojazdów.

Wraz końcem 2020 roku przestaje obowiązywać dotychczasowa „tymczasowa” norma emisji spalin Euro 6d-TEMP, a od 1 stycznia 2021 nowo rejestrowane auta mają spełniać ostrzejszą normę Euro 6d – przypomina Auto Świat.

Unia Europejska kontra sprzedaż samochodów

Jak informuje biznes.radiozet.pl, nowe samochody, które obecnie zjeżdżają z taśm produkcyjnych, mają sukcesywnie wdrażane rozwiązania narzucone przez Unię Europejską. Jednak wiele wyprodukowanych w 2020 roku ich nie posiada. Przepisy przewidują, że producenci samochodów jeszcze przez rok mogą lokować na rynku 10% aut, które nie spełniają wyśrubowanych norm. Jest to jednak niewielka ilość i jeśli prawo się nie zmieni, wiele samochodów czeka złomowisko.

Możliwy jest też powrót do fabryki w celu modernizacji. Auto-swiat.pl wyjaśnia jednak, że w przypadku wielu modeli taka zmiana wymusza gruntowną przebudowę systemów oczyszczania spalin, albo wręcz wprowadzenie układów hybrydowych. Przy okazji wzrośnie też kosz produkcji samochodów.

Decyzja premiera Morawieckiego

Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego, Związek Pracodawców Motoryzacji Artykułów Przemysłowych oraz Związek Dealerów Polskich apelują do premiera Morawieckiego o pomoc, ponieważ państwa członkowskie mogą modyfikować przepisy, by uchronić branżę motoryzacyjną przed dodatkowymi stratami. Czy szef rządu wydłuży czas na sprzedaż aut z 2020 roku? Dla branży samochodowej brak ewentualnej pomocy ze strony premiera może być nokautem.

Na parkingach dilerów znajdują się tysiące niesprzedanych aut, które na dodatek z każdym mijającym dniem stają się tykającą coraz głośniej bombą zegarową mogącą rozsadzić całą branżę – informuje Biznes Radio ZET.

Portal Auto Świat przewiduje, że koncerny motoryzacyjne będą próbowały zapewne sprzedać zalegające samochody poza Unią Europejską. Mogą też spróbować sprzedawać je w Europie w atrakcyjnych cenach przed 1 stycznia 2021 roku. Co natomiast z samochodami, których dilerzy nie zdążą sprzedać? Jeśli nie będą chcieli ich złomować, prawdopodobnie wielu zdecyduje się zarejestrować te auta na siebie, żeby już po nowym roku sprzedawać je jako pojazdy formalnie z drugiej ręki, choć faktycznie nowe i bez przebiegu. Oznacza to jednak koszty, które mogą dobić wiele firm działających w branży motoryzacyjnej.

Źródło zdjęcia: