Wielki Filtr i życie w kosmosie - czy wszechświat pełen jest martwych cywilizacji?
W latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku, włoski fizyk i laureat nagrody Nobla – Enrico Fermi, zadał pytanie „gdzie Oni są?”. Od tamtej pory wysyłamy nieustannie kolejne sygnały w kosmos, ale wciąż nikt nie odpowiada na nasze „wołanie”. Nawet, gdy australijscy uczeni związani z ośrodkiem International Centre for Radio Astronomy Research (ICRAR) objęli nasłuchem 10 milionów systemów gwiezdnych i sprawdzili 10 milionów gwiazd w pobliżu gwiazdozbioru Żagla, nie natrafiliśmy na żadne technosygnatury. Czy w takim razie kosmici w ogóle istnieją? A może spóźniliśmy się i już dawno przestali istnieć?
Droga Mleczna zapewne pełna jest martwych cywilizacji – pisze Rafi Letzter z Live Science.
Astrobiolog z Massachusetts Institute of Technology dr Janusz Pętkowski uważa, że całkowita cisza we Wszechświecie może być związana z ideą tzw. Wielkiego Filtra. Przypomina, że potencjalne pozaziemskie cywilizacje dzielimy na trzy typy i jest to podział niezbędny do omówienia paradoksu Fermiego.
Naukowcy zakładają, że istnieją “Wielkie Filtry” (Teoria Wielkiego Filtra), czyli bariery, przez którą cywilizacja musi się przebić, aby osiągnąć wyższy poziom. Filtrem może być np. epoka lodowcowa lub wojna atomowa. Filtrem może być także wyewoluowanie od pierwszej bakterii do homo sapiens, co zajęło nam około trzech miliardów lat. Badacze biorą też pod uwagę, że wszechświat sam eliminuje cywilizacje nieprzystosowane do przeżycia poza pewnym punktem rozwoju.
Kiedy przechodzimy przez Wielki Filtr? Zależnie od odpowiedzi są trzy możliwe rzeczywistości: jesteśmy rzadkością lub jesteśmy pierwsi, albo Wielki Filtr jest przed nami, a to oznacza, że możemy go nie przejść i umrzeć. Być może jesteśmy bliżej końca niż początku ludzkiej egzystencji – wyjaśnia fizyka.uniedu.pl.
Naukowcy zwracają uwagę, że wiele cywilizacji po prostu mogło nie zdążyć nam odpowiedzieć. Jak sugeruje portal Big Think nie powinniśmy więc pytać jak Fermi “gdzie oni są”, ale raczej “co się z nimi stało”. Szukając życia w kosmosie, trzeba też brać pod uwagę, że cywilizacje giną, bo Wielki Filtr okazał się dla nich barierą nie do pokonania. Być może istniały zaawansowane rasy zdolne do kontaktu z nami, ale ich “chwila” w historii wszechświata minęła. Jak pisze National Geographic, szukanie życia we wszechświecie może okazać się raczej “kosmiczną archeologią i przeszukiwaniem grobów”. Astrobiolog Jack O’Malley-James z Cornell University stwierdził nawet, że istnienie życia w kosmosie udowodnimy znajdując ślady jego zniszczenia.
To właśnie dlatego astrobiolog Charles Cockell z Uniwersytetu Edynburskiego sugeruje, by szukając życia w komosie, badać także martwe globy. Jego zdaniem, wykazujemy obecnie zbyt ograniczone podejście i marnujemy mnóstwo okazji do ciekawych odkryć, gdy planety niespełniające określonych kryteriów z góry wykluczane są z dalszych badań.
Cockell wskazuje, że przecież mogą istnieć planety, na których żadnego życia nie ma, ale na których jednocześnie życie byłoby w stanie przetrwać. Badanie takich globów pozwoliłoby nam określić ile we wszechświecie jest planet bez życia, na których owo życie może się kiedyś pojawić i rozkwitnąć – pisze Spidersweb.pl.
Źródła: Newsweek, Spidersweb.pl, Big Think, National Geographic, Live Science, fizyka.uniedu.pl
Źródło zdjęcia:
Czarna dziura Sagittarius A* i nowe badania
NASA zbuduje reaktor jądrowy na Księżycu.
Tama Trzech Przełomów zostanie przyćmiona. Chiny budują
Ciekawostki o pączkach i Tłustym Czwartku
Szpital Bielański i pionierskie zabiegi ratujące życie nienarodzonych dzieci
Kolejni badacze ogłaszają testy leku na raka.