Koronawirus z kosmosu – pandemie i ich niezwykłe źródła

Skąd wziął się koronawirus i jakie jest pierwotne źródło zakażenia patogenem z Chin? Teorie spiskowe mnożą się w zawrotnym tempie. Okazuje się jednak, że tajemnicze zapalenie płuc z Wuhan, może pochodzić z… kosmosu! Czy scenariusz filmu „Prometeusz” staje się rzeczywistością? Odpowiedzią jest panspermia.

Koronawirus to epidemia, której źródło pochodzenia budzi wiele wątpliwości. Czy naprawdę jej źrodło to targ rybny w Wuhan? A może SARS-CoV-2 stworzono w tamtejszym laboratorium, w którym bada się najgroźniejsze choroby świata i przed którym ostrzegali amerykańscy eksperci? Broń biologiczna? Celowa depopulacja? Okazuje się, że pochodzenie wirusa może być nie z tej Ziemi… dosłownie.

Panspermia i życie w kosmosie

Czy za koronawirusa odpowiada panspermia? Zgodnie z tą teorią, życie wędruje po kosmosie wraz z ciałami niebieskimi takimi jak np. asteroidy meteoryty. Proste organizmy jednokomórkowe, pochodzące nawet z innych układów gwiezdnych, mogły w ten sposób zapoczątkować nawet życie na Ziemi. Nie jest jedynie teoria rodem z powieści science fiction, bo Rosyjska Agencja Kosmiczna udowodniła projektem Biorisk, że mikroorganizmy potrafią przeżyć np. w pyle kosmicznym. Co ciekawe, w warunkach mikrograwitacji, patogeny mutują niezwykle szybko i uodparniają się na znane nam antybiotyki.

Naukowcy odkryli, że człowiek w 97% składa się z tych samych elementów, jakie można znaleźć w gwiazdach. Wniosek? Człowiek pochodzi z pyłu gwiezdnego. Ich twierdzenie stanowi zatem poparcie dla teorii panspermii, która głosi, że życie na Ziemi jest pochodzenia kosmicznego – pisze tylkonauka.pl

Drobnoustroje z przestrzeni kosmicznej dostają się na Ziemię i jest to fakt udowodniony naukowo. Spadają na powierzchnię planety wraz z pyłem kosmicznym, którego rocznie wlatuje w naszą atmosferę nawet 40 tys. ton.

Co ciekawe, naukowcy Henry W. Lin i Abraham Loeb z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics (CfA) uważają, że życie może rozprzestrzeniać się po wszechświecie niczym wirus i próbują udowodnić to za pomocą wzorów matematycznych. Ich celem jest przede wszystkim ustalenie źródła życia w kosmosie.

20 lat temu zauważyliśmy, że w różnych miejscach globu, w zróżnicowanych środowiskach, pojawiają się genetycznie podobne do siebie wirusy. Dziś okazuje się, że dzień w dzień ponad każdy metr kwadratowy tzw. warstwy granicznej (najniższej warstwy atmosfery) jest wynoszonych ich blisko 800 milionów – twierdzi dr Curtis Suttle z University of British Columbia.

Epidemia hiszpanki i kosmiczna teoria

Niektórzy naukowcy są zdania, że epidemia hiszpanki to sprawka panspermii, bo wówczas Ziemia znalazła się w zasięgu ogona komety. 100 lat temu epidemia najbardziej zabójczej grypy wybuchła w ten sam dzień w Bombaju i Bostonie. Wówczas nie dało się pokonać tego dystansu w dobę.

Broń biologiczna z kosmosu

Niektórzy idą o krok dalej. Amerykański pisarz William Bramley uważa, że epidemie z kosmosu nie nawiedzają naszej planety przypadkowo. Odwołując się do teorii kosmogenicznych, podejrzewa, że ktoś za pomocą chorób kontroluje populację ludzi na Ziemi. Czy w takim razie hiszpanka lub koronawirus to kosmiczna broń biologiczna?