Uciekinierzy opisali obozy pracy w Korei Północnej. “Gorzej niż w Auschwitz” [WIDEO +18]

Korea Północna to kraj, w którym życie wyjątkowo grozi śmiercią. Za byle błahostkę zarządzane są egzekucje. Komunistyczny reżim stosuje jednak karę straszniejszą niż śmierć – obozy pracy w Korei Północnej. Kim Dzong Un urządza tam ludziom niewyobrażalne piekło.

Obozy pracy w Korei Północnej zdaniem reżimu nie istnieją. Nieliczni uciekinierzy twierdzą jednak, że to najcięższe więzienia na świecie. Sędzia Thomas Buergenthal, który przeżył Auschwitz i od lat walczy o prawa człowieka, na podstawie relacji Koreańczyków ocenił, że północnokoreańskie obozy pracy są straszniejsze od nazistowskich kaźni. Amnesty International szacuje, że w tych więzieniach może przebywać nawet 200 tysięcy osób, w tym tysiące dzieci. Ludzie są tam poddawani m.in. torturom, gwałtom i brutalnym przesłuchaniom.

Do obozu zazwyczaj nie trafia jedynie skazana osoba. Niejednokrotnie karę więzienia otrzymuje cała jego rodzina oraz sąsiedzi. Co gorsza, cała rodzina może otrzymać karę pozbawienia wolności na trzy pokolenia pokoleń. Amensty International pisze o osobach, które rodzą się w niewoli i w niej umierają.

Tam nie ma sensu być człowiekiem, bo inaczej nie przetrwasz. Jesteś zwierzęciem. Ciężko pracujesz, wykonujesz rozkazy i tyle. Zero myślenia, brak wolnej woli. Tylko strach – mówi Hyuk Kim o obozie Jungeori, do którego trafił za próbę przekroczenia chińskiej granicy.

Życie i śmierć w obozie

 Jedną z osób, której udało się uciec, jest Lim Hye-jin. Przez wiele lat była strażniczką w północnokoreańskim obozie. Opowiada w mediach jak więźniowie są brutalnie bici, ścina się im głowy, a zwłoki publicznie masakrujeku przestrodze. Twierdzi, że „ci, którzy umarli, mają szczęście”.

Kang Cheol-hwan jako dziecko został skazany na 10 lat w obozie pracy Yodok (Camp 15) znajdującym się 110 kilometrów od stolicy (Pyongyang). W wywiadzie dla South Africa’s Independent Online opowiedział, że więźniowie są zmuszani do patrzenia na egzekucje. Muszą następnie rzucać kamieniami w zwłoki. Wspomina, że jeśli kto nie chciał się pastwić nad zmarłymi, trafiał do ciasnej celi wypełnionej wodą, w której gnił żywcem.

Zwłokami w obozach zajmują się więźniowie. Kang Cheol-hwan opisał jak raz w tygodniu zwożono je wózkami do wielkich dołów i palono. Wcześniej są jednak wystawiane na pokaz i żywią się nimi ptaki.

Obozy pracy w Korei Północnej  - zdjęcia satelitarne ukazujące Camp 22 (Haengyong)Źródło zdjęcia: YouTube/Human Rights Watch
Obozy pracy w Korei Północnej – zdjęcia satelitarne ukazujące Camp 22 (Haengyong)
Kobiety i ciąża w północnokoreańskich obozach

Jak wyznała Hye-jin, strażnicy w obozach regularnie gwałcą kobiety. Jeśli zajdą w ciążę, nie zawsze są natychmiast zabijane. Czasem wykonywana jest aborcja poprzez np. wstrzyknięcie do macicy oleju silnikowego. Jeśli jednak dziecko się urodzi, rzucane się je psom na pożarcie, bije na śmierć lub pali żywcem. Strażniczka opowiedziała również jak zwyrodnialcy pilnujący obozów, podpalali kobiety i śmiali się do rozpuku, gdy te biegały i wyły z bólu. Kim Hye-Sook z obozu Camp 18 wspomina jak wiele razy kazano kobietom klęczeć z otwartymi ustami, do których strażnicy pluli. Za przełknięcie lub zadławienie się groziły bolesne kary. Kang Cheol-hwan opisuje natomiast jak bose kobiety zaprzęgano do pługów lub kazano im biegać po szkle.

Chudłam, moje włosy były żółte, byłam cała we wszach. Wyglądałam jak trup – powiedziała kobieta, której udało się uciec z obozu. (Journeyman Pictures)

Skąd takie okrucieństwo u strażników w obozach? Lim Hye-jin ujawnia, że poddaje się ich praniu mózgu do tego stopnia, iż nie odczuwają żadnego współczucia i nie traktują więźniów jak ludzi. To dlatego z taką łatwością przychodzi im np. testowanie nowych trucizn na więźniach.

Głód w Korei Północnej

Więźniowie w północnokoreańskich obozach są zmuszani do nieludzko ciężkiej pracy, ale jednocześnie cierpią straszliwy głód. Hyuk Kim w wywiadzie dla ABC News wyznała, że jeśli komuś się poszczęści, to złapie szczura albo węża, może nawet wysuszy jakieś mięso i zje na surowo. O gotowaniu nie ma mowy, bo strażnicy wyczują zapach. Kara śmierci grozi nie tylko za kradzież jedzenia, ale nawet za próbę wykopania czegoś z ziemi. Dochodzi do również do sytuacji, gdy ludzie wygrzebują ziarna kukurydzy z krowich odchodów.

Obozy pracy w Korei PółnocnejŹródło zdjęcia: Autor: Kim Hye-Sook
Kim Hye-Sook spędziła 28 lat w północnokoreańskim obozie koncentracyjnym. Przedstawia tamtejsze piekło na rysunkach

Małe dzieci są w najgorszej sytuacji, ponieważ brak pożywienia sprawia, że nie mogą się prawidłowo rozwijać. Kim Hye-Sook w rozmowie z Human Rights Watch opisała dzieci, których głowy stawały się z wiekiem coraz większe, ale ciała nie rosły, ręce i nogi były nienaturalnie chude. Przyznała, że “te dzieci nie wyglądały jak ludzie”. Nie ukrywa, że w obozach dochodzi do kanibalizmu i była świadkiem jak rodzice zjadali własne dzieci.

Więźniowie walczą też ze skrajnym zmęczeniem, ponieważ nie mogą normalnie spać. W Jungeori w małych pomieszczeniach zamyka się po 50 więźniów. Nie mają czasu na odpoczynek, ponieważ nocami muszą uczyć się pieśni na cześć przywódców. Gdy na porannym apelu pomylą choć jedno słowo, grożą im surowe kary.

Jeśli myślisz o tym, że kiedyś cię wypuszczą, już jesteś trupem. Myśląc o wolności, nie przystosujesz się do życia w obozie – powiedział Hyuk Kim. (nbcnews.com)

Obozy pracy w Korei Północnej [WIDEO +18]

Źródło zdjęcia:

  • Obozy pracy w Korei Północnej – zdjęcia satelitarne ukazujące Camp 22 (Haengyong): YouTube/Human Rights Watch
  • Kim Hye-Sook spędziła 28 lat w północnokoreańskim obozie koncentracyjnym. Przedstawia tamtejsze piekło na rysunkach: Autor: Kim Hye-Sook
  • Obozy pracy w Korei Północnej- najstraszniejsze miejsce na Ziemi?: Facebook, rysunki Kim Hye-sook