Korea Północna – zaczyna się wielki głód. Kim Dzong Un ogłosił “wojnę z głodem”

Korea Północna, dotknięta epidemią COVID-19 i katastrofami naturalnymi, zmaga się z kolejnym problem – w kraju panuje coraz większy głód. Kryzys musi być bardzo poważny, bo sam Kim Dzong Un zaapelował o oszczędzanie jedzenia. Wprowadził restrykcje i przepisy, których złamanie grozi surową karą.

Korea Północna została dotknięta przez kryzys gospodarczy spowodowany m.in. pandemią COVID-19, powodziami, tajfunami i chorobami zwierząt. Radio Free Asia i New York Post ujawniają, że Koreańczycy głodują, a Kim Dzong Un i Komitet Centralny Partii Robotniczej szukają sposobu, by powstrzymać dramat. Tradycyjnie, rozwiązaniem mają być dotkliwe kary. Przestrzegania zaostrzonych przepisów ma pilnować specjalna grupa zadaniowa, zajmująca się tropieniem osób marnujących żywność.

Korea Północna – głód, kryzys i komunizm

Komunistyczny Komitet Centralny kazał mieszkańcom Korei Północnej „aktywnie uczestniczyć w rozwiązaniu tegorocznego kryzysu żywnościowego”. Tę informację podobno przekazał mediom anonimowy północnokoreański urzędnik.

Kim Dzong Un ogłosił, że „wojna z głodem” jest tożsama z ochroną systemu socjalistycznego. Jeśli więc ktokolwiek dopuści się szeroko rozumianego marnowania jedzenia, może spodziewać się kar i represji. Nie chodzi tu jedynie o wyrzucanie jedzenia, ale zakazane jest także przetwarzanie zboża na alkohol oraz picie go towarzysko. Źródło New York Post ujawnia, że Kim Dzong Un zakazał wypiekania chleba i ciastek ryżowych, a do tego rozkazano, by żywić się owocami i warzywami. Na imprezach rodzinnych gościom należy podawać zwykły makaron.

Rolnicy, którzy do tej pory utrzymali się ze sprzedaży zboża, otrzymali zakaz handlu zbożem. Inspektorzy sprawdzają wozy i torby, pilnują dróg i kontrolują bazary. Tym samym ceny jedzenia w Korei Północnej wystrzeliły. Warto przypomnieć, że Koreańczycy i tak od lat zaciskają pasa, a wielu z nich od lat nie jadło mięsa.

Sam Kim Dzong Un nie zamierza jednak świecić przykładem. Ujawniono co je dyktator i jak ogromne pieniądze wydaje na alkohol i przysmaki. Jednocześnie Korea Północna wydaje ok. 25% budżetu kraju na uzbrojenie.

Kryzys żywnościowy w Korei Północnej pogłębia się, gdyż granice kraju zostały zamknięte. Każda miejscowość i region, gdy tylko pojawia się tam przypadek COVID-19, są natychmiast zamykane, co rujnuje lokalną gospodarkę. W ten sposób do komunistycznego nie dociera też wsparcie żywnościowe od United Nations World Food Programme.

Ludzie nie mają co i za co jeść. Sprzedają nawet meble, popadają w długi. Nie mają leków, więc szukają w górach ziół. Jedzą też paszę dla zwierząt, a także uprawiają nielegalnie małe kawałki ziemi, by przeżyć – możemy przeczytać w raporcie ONZ. (Japan Times)

Kraj niedawno nawiedziły też powodzie i burze, które zniszczyły pola uprawne. Jak donosi Japan Times, tegoroczne zbiory w Korei Północnej są najsłabsze od 1994 roku. Szacuje się, że głoduje obecnie 40% populacji Korei Północnej.

Korea Północna doświadczyła już wielkiego głodu w latach 1995-1999. Zła polityka, klęski żywiołowe i brak wsparcia Związku Radzieckiego (który upadł kilka lat wcześniej), doprowadziły do śmierci ok. 2 milionów osób. Odnotowano wówczas liczne przypadki kanibalizmu.

Źródło zdjęcia: