Życie na Ziemi pochodzi z kosmosu? “Wszyscy jesteśmy kosmitami”

Mężczyźni pochodzą z Marsa, a kobiety z Wenus… okazuje się, że może być w tym nieco prawdy. Skąd wzięło się życie na Ziemi? Możliwe jest jego kosmiczne pochodzenie, na co wskazuje wielu naukowców i ekspertów. Scenariusz filmu „Prometeusz” to jednak nie tylko science fiction?

Życie na Ziemi pochodzi z kosmosu? Profesor Wickramasinghe, który zajmuje się m.in. powstawaniem złożonych związków węgla w międzygwiazdowych obłokach pyłu, twierdzi, że “wszyscy jesteśmy kosmitami i dzielimy kosmiczne pochodzenie”. Jego zdaniem, ewolucja życia na naszej planecie była pod silnym wpływem związków biochemicznych pochodzących spoza Ziemi. Twierdzi, że to komety są nośnikiem życia w kosmosie i to właśnie one mogły przetransportować na Ziemię aminokwasy oraz wirusy, nakierowując istniejące już organizmy na nowe tory ewolucji. Podobnego zdania są badacze z Instytutu Przyszłości Ludzkości Uniwersytetu Oksfordzkiego. Twierdzą, że ewolucja życia na Ziemi w wielu przypadkach była uzależniona od serii mało prawdopodobnych i rewolucyjnych zmian.

Wielu mówi, że jesteśmy przesiedleńcami, a człowiek przybył z kosmosu. Wierzę w to – powiedział prof. białoruskiej Akademii Nauk prof. Witiaź. (Polsat News)

Skąd wzięło się życie na Ziemi?

Wickramasinghe w pracy Cause of Cambrian Explosion – Terrestrial or Cosmic?” (“Powody eksplozji kambryjskiej – ziemskie czy kosmiczne?”) pisze, że życie na Ziemi w oceanach zaczęło się dynamicznie rozwijać mniej więcej pół miliarda temat, gdy „spadł deszcz pozaziemskich retrowirusów”. Ma to wyjaśniać nietypową genetykę organizmów do których zaliczane są np. mątwy, kalmary i ośmiornice. Co więcej, z kosmosu mogły przybyć całe sekwencje genomów, które podczas podróży po wszechświecie były zamrożone, a ciepłych morzach i oceanach uległy rozmrożeniu.

Wirusy dodały całe nowe sekwencje DNA do ziemskich genomów, powodując dalsze zmiany mutagenne. Możliwe jest nawet, że w lodowych bolidach dotarły do nas w ten sposób nawet całe jaja kalmarów i ośmiornic – czytamy na łamach urania.edu.pl

Panspermia i życie na Ziemi

Seth Shostak z Instytutu SETI stwierdził, że „życie to nie cud, a kosmiczna infekcja, powszechna we wszechświecie”. Wydaje się potwierdzać to PANSPERMIA. Zgodnie z tą teorią, życie wędruje po kosmosie wraz z  ciałami niebieskimi (np. asteroidy). Wiadomo już, że mikroorganizmy potrafią przetrwać w pyle kosmicznym, co Rosyjska Agencja Kosmiczna udowodniła projektem Biorisk. Okazało się również, że w warunkach mikrograwitacji, patogeny mutują niezwykle szybko i uodparniają się na antybiotyki. Wykazano także, że drobnoustroje spadają na powierzchnię planety wraz z pyłem kosmicznym, którego rocznie wlatuje w naszą atmosferę nawet 40 tys. ton.

Mikroorganizmy potrafią przetrwać wyjątkowo nieprzyjazne warunki, co potwierdzają ekstremofile na Ziemi. Bakterie są w stanie zadomowić się w gorących źródłach, lawie wulkanicznej i na dużych wysokościach. Znane są organizmy, które żyją w pobliżu kominów hydrotermalnych na głębokości 2,2 km.

Zdaniem naukowców, człowiek w 97% składa się z tych samych elementów, jakie można znaleźć w gwiazdach. Wniosek? Człowiek pochodzi z pyłu gwiezdnego. To poparcie dla teorii panspermii – pisze tylkonauka.pl

Również NASA nie wyklucza, że życie na Ziemi pochodzi z kosmosu. W 2018 roku na łamach „Nature Communications” astrofizycy z amerykańskiej agencji ogłosili, że pewna cząstka ludzkiego łańcucha genetycznego może pochodzić z innego zakątka wszechświata. Chodzi o cukry proste (deoksyryboza) obecne w naszym DNA, które udało się odtworzyć w laboratorium w warunkach podobnych do tych w przestrzeni kosmicznej. Czy to wiązania chemiczne zapoczątkowało również życie na innych planetach?

Życie na Ziemi i kosmiczna podróż

Na łamach „Astrobiology” możemy przeczytać o badaniach sugerujących, że mikroorganizmy pojawiły się na Ziemi, kiedy odległe planety krążące wokół innych gwiazd zbliżyły się do Ziemi na tyle, by móc wymienić się materią stałą. Zdaniem naukowców, Układ Słoneczny i najbliższe mu układy planetarne mogły wymienić się materiałem skalnym ok. 100 trylionów razy, zanim Słońce stało się samodzielną gwiazdą.  Prawdopodobieństwo przechwycenia wzrasta za sprawą zjawiska tzw. “słabego transferu” (ang. weak transfer), dotyczącego powolnego poruszania się ciał stałych z orbity jednego obiektu na orbitę innego.

Wniosek z naszych badań jest taki, że słaby transfer potwierdza hipotezę panspermii, ponieważ przewiduje możliwość przenoszenia dużych ilości materii stałej między układami planetarnymi – twierdzi Amaya Moro-Mart z hiszpańskiego Centro de Astrobiologia.

Źródła: urania.edu.pl, Rzeczpospolita, CORDIS,  Interia.pl, Nauka To Lubię, National Geographic

Źródło zdjęcia: