Dżuma płucna powraca. Rośnie liczba zakażeń i ofiar śmiertelnych

Dżuma płucna stanowi coraz większe zagrożenie epidemiczne. Madagaskar boryka się z kolejnymi przypadkami tej choroby i rosnącą liczbą ofiar śmiertelnych. Czy grozi nam nowa epidemia dżumy jak w średniowieczu?

Dżuma płucna atakuje na Madagaskarze. Według danych Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC), w zaledwie kilka dni potwierdzono 30 przypadków tej zoonozy, z czego siedem w obrębie miasta Miandrandra zakończyło się śmiercią chorych. Istnieje obawa, że może powtórzyć się sytuacja z 2017 roku, gdy z powodu dżumy płucnej zmarło tam 209 osób. Eksperci ostrzegają przed czarnym scenariuszem, gdyż leczenie dżumy płucnej jest coraz trudniejsze z powodu rosnącej odporności bakterii na antybiotyki.

Dżuma płucna – grozi nam pandemia CZARNEJ ŚMIERCI?

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) przypomina, że dżuma płucna jest endemiczną odmianą tej choroby. Czy grozi nam w takim razie epidemia czarnej śmierci jak w Średniowieczu? Raczej nie. Zdaniem Amerykańskiego Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC), to wciąż choroba na tyle rzadka, że nie ma nawet konieczności uruchamiania programu szczepień poza osobami, które są bezpośrednio na nią narażone.

Epidemia dżumy – mroczna historia

Dżuma była przyczyną największej epidemii w historii ludzkości, gdy w średniowieczu przetoczyła się przez Europę i Azję. Szacuje się, że mogła uśmiercić nawet 50 milionów ludzi. W niektórych regionach mogła pozbawić życia nawet 80% populacji.

Yersinia pestis. Jak przenosi się dżuma?

Dżumę wywołuje bakteria pałeczkowata yersinia pestis, czyli gram-ujemna pałeczka z rodziny Enterobacteriaceae  i jest przenoszona na ludzi przede wszystkim przez ukąszenia zarażonych nią pcheł. Dżuma w postaci płucnej jest wysoce zaraźliwa i może przenosić się między ludźmi drogą kropelkową.

Bakterie dżumy są głównie przenoszone w wyniku pokąsania przez zainfekowane dżumą pchły (wektor zakażenia), wcześniej żerujące na chorych gryzoniach (rezerwuar) takich jak np. szczury, myszy, nornice, dzikie wiewiórki, susły, bobaki, pieski preriowe, zające i króliki. Chorować mogą też psy i koty, stwarzając zagrożenie dla człowieka.  Yersinia pestis może przetrwać też wiele miesięcy w zwłokach zwierząt, np. padłych w zimie.

Zdzisław Gliński i Katarzyna Grzegorczyk z Wydziału Medycyny Weterynaryjnej w Lublinie wyjaśniają, że zarazek pobrany przez pchłę z krwią zakażonego zwierzęcia namnaża się w jelicie pchły, powodując powstanie skrzepu blokującego pobranie następnych porcji krwi. Podczas ponownej próby napicia się krwi, pchła wyrzuca skrzep krwi wraz z namnożonymi bakteriami do krwiobiegu zwierzęcia lub człowieka.

Yersinia pestis wykazuje wrażliwość na streptomycynę i gentamycynę, które są lekami pierwszego rzutu. W postaci posocznicowej i płucnej stosuje się również ciprofloksacynę i cefalosporyny, natomiast w postaci dymieniczej doksycyklinę. Zazwyczaj niezbędne jest również postępowanie przeciwwstrząsowe, wspomaganie wentylacji płuc, stały monitoring układu krążenia, układu moczowego, równowagi wodno-elektrolitowej i kwasowo-zasadowej – podaje Medycyna Tropikalna.

Objawy dżumy płucnej

Objawy dżumy płucnej to m.in. gorączka, ból głowy, ogólne osłabienie i szybko narastające objawy ze strony układu oddechowego: duszność, ból w klatce piersiowej, kaszel, niekiedy domieszka krwi lub ropy w plwocinie. Choroba może doprowadzić też do masywnego, krwotocznego, odoskrzelowego zapalenia płuc z dusznością, sinicą, krwiopluciem i wysoką gorączką.

WHO podaje, że w latach 2010-2015 zgłoszonych zostało ok. 3248 przypadków dżumy, a 584 okazały się śmiertelne. Zarazę najczęściej atakuje w Peru, Demokratycznej Republice Konga i na Madagaskarze. W 2015 roku dwie osoby w Kolorado zmarły na dżumę, a kolejne przypadki odnotowano w Chinach.

Dżuma dymienicza powoduje obrzęk węzłów chłonnych, podczas gdy dżuma bakteryjna infekuje krew, a dżuma płucna infekuje płuca. Pacjenci z Chin cierpią na tę ostatnią, która jest najbardziej szkodliwa. Nieleczona, według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), zawsze jest śmiertelna – podaje RP.pl.

Źródło zdjęcia: