Taneczna plaga – najbardziej tajemnicza epidemia średniowiecza. “Tańczyli aż umierali”

Taneczna plaga to najbardziej tajemnicza epidemia w średniowieczu. Co naprawdę ją wywołało? Masowa histeria? Halucynogenne grzyby? Do dziś nie wiemy dlaczego ludzie tracili nagle kontrolę nad ciałami i rozpoczynali taniec, którego nie mogli przerwać i często prowadził do śmierci.

Jakie znacie największe i najstraszniejsze epidemie w historii? Zapewne na myśl przychodzą wam ospa prawdziwa, dżuma, syfilis, hiszpanka… okazuje się, że zaraźliwy i zabójczy może być także taniec. W średniowieczu i na początku epoki nowożytnej ”taneczna plaga” dopadła tysiące osób. Skąd wzięła się ta epidemia?

“Tańcząca plaga” – tak dzisiaj określa się osobliwą przypadłość. Pierwsze przypadki odnotowano w latach 1021 – 1022. Ostatni w roku 1518. Do wszystkich doszło na pograniczach między Francją, Niemcami i Niderlandami – pisze Onet.pl.

Taneczna plaga – ile osób zabiła epidemia tańca?

Jennifer Wright w książce “Co nas (nie) zabije. Największe plagi w historii ludzkości” opisuje jak lipcu 1518 roku niejaka Frau Troffea nagle zaczęła tańczyć na ulicy w Strasburgu. Ten taniec nie miał jednak nic wspólnego ze szczęściem. Kobieta nie mogła przestać, a do tego nie umiała wytłumaczyć, dlaczego podrygiwała. Podejrzewano początkowo, że chciała zrobić na złość swojemu mężowi, a szwajcarski lekarz Paracelsus pisał, że Frau Troffea tańczyła bo mąż “kazał jej zrobić coś, na co nie miała ochoty”. Podejrzewano również, że została ukarana przez św. Wita, czyli patrona tancerzy.

Trzeciego dnia z jej butów płynęła już krew. Kobietę w końcu obezwładniono i wywieziono do kaplicy św. Wita. Nie wiadomo jak potoczyły się jej dalsze losy. Tymczasem w Strasburgu zaczęli tańczyć inni ludzie. Według niektórych źródeł było ich nawet 400. Niektórzy tańczyli tak długo i zawzięcie, że ze stóp wystawały kości. Umierali m.in. na zawał serca, odwodnienie lub z powodu infekcji stóp. Bezradne władze Strasburga wystawiły scenę, na której chorzy mogli tańczyć, z ratusza płynęła muzyka, a do tego wynajęto zawodowych tancerzy, by towarzyszyli cierpiącym. W końcu jednak nakazano chorym tańczyć w domach, by nie zarażali innych.

W 1247 roku z tańczącą plagą zetknięto się w Erfurcie (setka dzieci, wiele zmarło), a niewiele później w Maastricht. Taneczna plaga wybuchała nagle, za każdym razem dotykając od kilkudziesięciu do kilkuset osób. Ludzie nagle zaczynali tańczyć bez muzyki i nie mogli przestać. W relacjach możemy przeczytać o „mimowolnym transie”, w który wpadały ofiary tanecznej plagi.

Osoby dotknięte plagą tańczyły aż padały z wycieńczenia. Gdy wracały do siebie, natychmiast znów zaczynały tańczyć, co trwało nawet wiele tygodni. Ludziom puchły nogi, stopy krwawiły, ale nie mogli przestać. Historycy podają, że z wycieńczenia umierało kilkanaście, a czasami nawet kilkadziesiąt osób dziennie. Niektórzy podają te dane w wątpliwość, a Elisabeth Clementz, historyczka z Uniwersytetu w Strasburgu, twierdzi nawet, że nie da się potwierdzić żadnych ofiar śmiertelnych plagi. Opisano jednak przypadek, gdy w 1278 roku mimowolny zbiorowy taniec 200 osób rozpoczął się moście, który w efekcie zawalił się, a chorzy utonęli w rzece.

Tajemnicza epidemia, sporysz i ogień św. Antoniego

Skąd się wzięła taneczna plaga? Niektórzy twierdzą, że była skutkiem zatrucia psychoaktywnym grzybem pleśniowym o składzie chemicznym zbliżonym do LSD. Czy mógł to być sporysz? Wright zwraca uwagę, że do wielu wybuchów tanecznej epidemii doszło niedaleko rzek, nad którymi rosło żyto, a sporysz to rodzaj grzyba mogący rozwijać się w zbożu.

U tego, kto zje zarażone nim żyto, mogą wystąpić okropne objawy, na przykład wrażenie, że człowiekowi płoną kończyny. To pieczenie nazywane jest niekiedy “ogniem św. Antoniego” – pisze Onet.pl.

Wielu ekspertów twierdzi jednak, że sporysz nie mógłby zmusić do tańca przez wiele dni. Środek psychoaktywny nie wywołałby u tak wielu osób identycznych objawów. Poza tym, zatrucie sporyszem powoduje konwulsje i halucynacje, a nie taniec.

Taneczna plaga – epidemia jako kara za grzechy?

W XVI wieku często o ludziach chorych mówiono, że to Bóg karze ich za zło, którego się dopuszczali. Lekarz Paracelsus uważał, że Frau Troffea została ukarana za grzechy. Uznał taneczną plagę za prawdziwą chorobę, chociaż twierdził, że “dziwki i świntuchy chorują, bo ich myśli są swobodne, lubieżne i zuchwałe, pełne rozwiązłości, pozbawione lęku i szacunku”. Podejrzewał, że przyczyną zachorowania było zbyt częste przeklinanie lub myślenie o seksie. W Strasburgu potraktowano to poważne i zakazano hazardu i prostytucji.

Jak Paracelsus leczył “chorych na taniec”? Jeśli przyczyną było przeklinanie, zalecał zrobienie przez tancerzy własnych podobizn z wosku, przeniesienie na nie negatywnych myśli i ciśnięcie ich w ogień. Jeśli przyczyną choroby były wyuzdane myśli, lekarstwem było siedzenie w ciemnicy o chlebie i wodzie. Gdy diagnozował chorobę wynikają z “zepsutej wyobraźni”, zalecał opium lub alkohol.

Taniec i ekstremalny stres? Mroczna historia epidemii

Pojawiają się za to głosy, że taneczna plaga to tak naprawdę psychoza społeczna wywołana siłą sugestii i lękami zakorzenionymi w kulturze. Historycy zwracają uwagę, że gdy ludzie zaczynali „chorować na taniec”, Strasburg zmagał się z klęską głodu, katastrofalną zwyżką cen, nawrotami dżumy, ospy i trądu oraz pierwszym uderzeniem syfilisu. W ówczesnej Alzacji wieśniakom zakazano również polowania w lasach i połowu ryb. Niektórzy twierdzili nawet, że widzieli martwych chodzących nocami po ulicach.

Zbiorowa choroba psychogeniczna i epidemia masowej histerii?

Wright dodaje, że ekstremalny stres może manifestować się w realny, fizyczny i przerażający sposób. Wright przypomina również, że początek XVI wieku to okropny czas, a ludzie sporo tańczyli. Robili to jednak głównie dlatego, że byli na skraju rozpaczy. Czy to dlatego taniec przerodził się w chorobę?

Badacz dr Scott Mendelson pisze o zaobserwowanych przez Freuda zaburzeniach dysocjacyjnych, podczas których doświadcza się takich objawów jak np. przymus tańczenia bez wyraźnej fizycznej przyczyny. Gdy zaburzenia przenosi się na inne osoby, mówi się o masowej histerii określanej jako “zbiorowa choroba psychogeniczna”.

Był to świat przepełniony takim nieszczęściem, że ludzie wszystkich stanów pili i tańczyli, gdy tylko była okazja. Tak może robić tylko ktoś, kto chce uciec od nieznośnej rzeczywistości – pisał historyk John Waller.

Źródła:  Wielka Historia, Onet, Jennifer Wright “Co nas (nie) zabije. Największe plagi w historii ludzkości”