Odpady z Niemiec – zakopią w Polsce 40 tys. ton! “Cuchnąca i gryząca woń w okolicy”

Odpady z Niemiec znów trafiają do Polski. Media ujawniły, że tym razem otrzymamy odpady z kominów niemieckich fabryk i hut. Zostaną zakopane na Dolnym Śląsku w gminie Mirsk w Rębiszewie jako „rekultywacja terenu po dawnej kopalni”. Dlaczego Polska staje się “śmietnikiem świata”?

Odpady z Niemiec wciąż trafiają do Polski. Gmina Mirsk na Dolnym Śląsku otrzyma od Niemców „prezent” w postaci pyłów gazów odlotowych z kominów hut i fabryk. W sumie ma to być ponad 40 tys. ton odpadów. Będą to podobno „odpady bezpieczne”, ale mieszkańcy gminy Mirsk nie ufają tym zapewnieniom.

Niemieckie odpady u podnóży Gór Izerskich

Odpady z Niemiec zostaną zakopane na terenie byłej kopalni bazaltu u podnóża Gór Izerskich niedaleko uzdrowiska w Świeradowie-Zdroju. Jak podaje Polsat News, mieszkańcy zwracają już uwagę, że wypełniane odpadami wyrobisko zaczyna cuchnąć, w okolicy unosi się gryząca woń. Donoszą, że na terenie kopalni pojawia się coraz więcej ciężarówek z odpadami, co potwierdza radna gminy Mirsk Lucyna Smaroń. Do tej pory na teren byłej kopalni przewieziono 1,5 tys. ton odpadów z Niemiec. Na wszystko zgodę wydał Główny Inspektor Ochrony Środowiska.

Tam, wyżej, gdzie jest wyrobisko, które wypełnia się tymi odpadami, czuć było woń, taką gryzącą. Ciężarówek przyjeżdża bardzo dużo i obawiamy się o swoje zdrowie – ujawnia Smaroń. (Polsat News)

Transgraniczne przemieszczanie odpadów

Media drążą temat i pytają dlaczego, skoro te odpady są nieszkodliwe, nie zostaną w Niemczech? Innpoland.pl przypomina, że pyły gazów odlotowych sklasyfikowane kodem 10 09 to odpad z odlewnictwa żelaza. W Niemczech obowiązuje zakaz jego składowania, a utylizacja zgodnie z obowiązującymi normami środowiskowymi jest droga.

Katarzyna Fuks (firma Pri Bazalt Rekultywacja) dodaje, że takie odpady są przemieszczane, ponieważ „korzystamy z dobrodziejstw przepisów unijnych” pozwalających na swobodne transportowanie produktów między państwami. Zapewnia, że odpady trafiające do kopalni nie stanowią zagrożenia dla życia i zdrowia. Wojciech Laska, rzecznik Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska, podkreśla, że „żaden kraj Unii Europejskiej nie może bez uzasadnienia zabronić transgranicznego przemieszczania odpadów przeznaczonych do odzysku, a właśnie takie odpady trafiają do Rębiszewa” oraz na tereny objęte programem Natura 2000.

Pogórze Izerskie – turystyka i odpady

Okoliczni mieszkańcy zwracają uwagę, że region mocno rozwija się w kierunku turystycznym i wielu z nich w to zainwestowało, m.in. remontując stare domy i otwierając pensjonaty. Tymczasem na lokalnych drogach od kilku lat roi się od ciężarówek z odpadami z Niemiec. Czy Rębiszewo zamienić się w niemiecki śmietnik jak np. Sarbia, Bzowo, Kłodawa i Kłopotów?

P.o. Głównego Inspektora Ochrony Środowiska Marek Chibowski uspokaja, że “nie są to odpady komunalne, nie są to śmieci, nie są to odpady niebezpieczne, nie są to odpady toksyczne. Są to odpady nie zawierające substancji niebezpiecznych, nie zawierają żadnych niebezpiecznych związków“. Potwierdził, że to pozostałości ceramiki po wytopie żelaza, które posłużą do rekultywacji lokalnego wyrobiska. Doprecyzował, że na niemieckie odpady w gminie Mirsk składają się m.in. zużyte rdzenie i formy odlewnicze z odlewnictwa żelaza, gleba i kamienie, mieszanki gruzu, betonu i cegieł, odpady w postaci pyłów odlotowych, minerałów.

Służby uspokajają okolicznych mieszkańców, że wszystko jest pod kontrolą, a odpady są sprawdzane. Czy aby na pewno?

W trakcie realizacji reportażu zauważyliśmy, że część ciężarówek omija wagę i główną bramę zakładu. Co więcej, to właśnie te samochody, które wjeżdżały bokiem przewoziły niemieckie odpady – ujawnia Wprost.pl

Odpady z Niemiec w Polsce i nielegalna utylizacja

Nie tylko gmina Mirsk cierpi z powodu zwożenia odpadów. Portal Money.pl przypomina, że każdego roku do Polski trafia kilkaset tysięcy ton odpadów z zagranicy, m.in. z takich krajów jak Niemcy, Australia, Nowa Zelandia, Włochy, Wielka Brytania, a nawet Nigeria, skąd trafiają do nas zużyte akumulatory. Okazuje się, że transgraniczne przemieszczanie odpadów jest powszechnym zjawiskiem w Europie, a Polska nie jest liderem. Przykładowo, rocznie do Niemiec trafia ponad 6 mln ton odpadów – szesnastokrotnie więcej niż do Polski.

Problem polega na tym, że na terenie Polski często chodzi do nielegalnej utylizacji i następuje zdeponowanie w mogilnikach, wyrobiskach czy przetrzymanie w magazynach bez planu na przetwarzanie. Dochodzi też do podpaleń składowisk odpadów. Polskie służby nie radzą sobie z tym problemem. Sprawcom takie przestępstwa uchodzą na sucho, a kary są nieadekwatnie niskie.

Problem staje się coraz poważniejszy, bo na liście odpadów trafiających do Polski są już nie tylko odpady poprodukcyjne z tzw. bursztynowej listy, np. żużle, popioły, szlamy, baterie, kable izolowane. To także odpady niebezpieczne, w tym metale ciężkie, np. rtęć i odpady azbestowe.

W GIOŚ powstaje aktualnie departament do spraw zwalczania szarej strefy w gospodarce odpadami – okaże się skuteczny, czy trafi na śmietnik historii?

Jest to taka sama branża jak każda inna, a surowce wtórne są traktowane jak każdy inny towar. Nie ma tu miejsca na rozważania, czy wolimy krajowe, czy zagraniczne. Tak samo, jak w innych branżach, kupuje się od tego, kto daje lepszą cenę i jakość – mówi Marta Krawczyk z organizacji odzysku opakowań Rekopol. (Money.pl)

Odpady z Niemiec w Polsce – PROTEST – składowisko na Pogórzu Izerskim [WIDEO]

Źródło zdjęcia: