Skażenie Bałtyku rośnie – co spoczywa na dnie morza? [WIDEO]

Skażenie Bałtyku narasta od lat i coraz bardziej prawdopodobna jest katastrofa ekologiczna. Co tak naprawdę spoczywa na dnie Morza Bałtyckiego i jak poważne jest zagrożenie? Pamiątki z II wojny światowej zaczynają się “budzić” i niedługo wakacje nad polskim morzem mogą być tylko wspomnieniem.

Bałtyk skrywa w swych głębinach tykającą ekologiczną bombę. Najwyższa Izba Kontroli ostrzega, że zagrożeniem dla morza są przede wszystkim wraki zalegające na dnie. Wciąż są w nich ropopochodne paliwo oraz broń chemiczna. NIK szacuje, że w całym Bałtyku jest ok. 300 wraków, z czego aż 100 spoczywa w Zatoce Gdańskiej. Jednak portalmorski szacuje, że w rejonie Bałtyku spoczywa nawet 8 tys. wraków, z czego 100 ma tzw. “wysoki priorytet” i zawierają znaczne ilości paliwa.

Wraki na dnie Bałtyku

Takie relikty II wojny światowej jak wraki Stuttgart i Franken to wciąż zabójczo groźne potwory. Co gorsza, z tego pierwszego już wydobywa się paliwo, a drugi jest wyniszczony przez korozję i w każdej chwili może się zapaść pod własnym ciężarem. Będzie to oznaczało katastrofę ekologiczną na niewyobrażalną skalę.

Jak rozprzestrzenia się w Bałtyku paliwo z wraku Stuttgart? (YouTube/Fundacja MARE)

Gdyby wypompować całą wodę z Bałtyku, zobaczylibyśmy apokaliptyczny krajobraz – stosy min, bomb lotniczych, celowo zatopionych wraków z toksyczną amunicją. Iperyt znajdowano nawet przy prezydenckiej rezydencji w Juracie – powiedział prof. Jacek Bełdowski z PAN (“Wyborcza”)

Tankowiec Franken został zatopiony przez wojska radzieckie w 1945 roku. Wraz z nim poszło na dno ok. 1,5 miliona litrów paliwa. Jeśli korozja będzie postępowała, uwolni się ono do Bałtyku. Jak bije na alarm „National Geographic”, zagrożone będą plaże od Piasków po Hel i zostanie skażona cała Zatoka Gdańska. Paliwo już zaczęło wyciekać i jak wynika z badań Fundacji MARE, zatruło obszar wokół wraku.

Olga Sarna z Fundacji Mare przewiduje, że jeśli wycieknie paliwo z Frankena, uniesie się na powierzchnię i prądy morskie rozprzestrzenią je na całą Zatokę Gdańską, łącznie z półwyspem. Piasek na wszystkich plażach może zostać zaolejony nawet do głębokości metra.

Broń chemiczna i skażenie Bałtyku

Konferencja poczdamska była wyrokiem dla Bałtyku. Alianci i Związek Radziecki zdecydowali, że albo wdrożą do własnych sił niemiecką broń chemiczną, albo ją zniszczą. Opcja pierwsza odpadała ze względów wizerunkowych. Zdecydowano się na drugą, ale po kosztach. Amerykanie swoją część zrzucili do Atlantyku, a Brytyjczycy na Skagerraku na wodach szwedzkich i norwerskich.

Rosjanie wybrali Głębię Bornholmską i Głębię Gdańską, a zrzuty przeprowadzali w latach 1945-1948. Wkrótce beczki z iperytem zaczęły trafiać do sieci rybackich. Okazało się, że komuniści zrzucali Bojowe Środki Trujące (BŚT) gdzie popadnie i zabócze ładunki dryfowały po Bałtyku. Powstały w ten sposób rozproszone strefy zrzutu („secondary dumpsite”).

Szacuje się, że w Bałtyku spoczywa 50-100 tys. ton broni chemicznej (BŚT) i ok. 500 tys. ton toksycznej broni konwencjonalnej. Wyciekające środki takie jak m.in. iperyt już teraz powodują skażenie Bałtyku i masowe owrzodzenia ryb. Dochodzi też do poparzeń rybaków i plażowiczów. Ogromnym zagrożeniem są korodujące pojemniki z Cyklonem B i arsenem.

„Wyborcza” przypomina, że w 1955 roku na plaży w Darłówku morze wyrzuciło przerdzewiałą beczkę z brązową cieczą. Niedaleko przebywała akurat kolonia dzieci, które zainteresowały się „skarbem”. 102 z nich zostało poparzonych, a 4 straciło wzrok. Takich wypadków było znacznie więcej, ale komuniści umiejętnie je tuszowali

BŚT to nie jedyne zagrożenie. W Bałtyku aż roi się od torped, bomb i min morskich. Niektóre z nich często mają niemal tonową masę. Znajdywane są nawet w obszarach portowych, kotwicowiskach i obszarach torów podejściowych.

Kom rez. dr Tadeusz Kasperek z Akademii Marynarki Wojennej zwraca uwagę, że pozostałości po II wojnie światowej to nie jedyne trucizny w Bałtyku. Jego zdaniem, do całości masy zatopionej amunicji i różnych środków chemicznych, należy dodać pozostałości BŚT, które zatopiono w morzu po I wojnie światowej. Ile tego jest i gdzie znajdują się składowiska? Dokumenty zawierające te dane zostały prawdopodobnie zniszczone.

Skażenie Bałtyku – jak rozwiązać problem?

Nie trzeba wiele, by Bałtyk zamienił się w martwą strefę. Jak oszacowano w Krajowym Planie Zarządzania Kryzysowego, wystarczy uwolnić 1/6 chemikaliów ze zbiorników na dnie, a życie w Bałtyku całkowiecie umrze. Być może konieczne są działania jak w Chinach i Japonii, które wzieły odpowiedzialność za wrzuconą przez siebie do morza broń chemiczną i wydobywają ją za własne pieniądze.

Jak podaje IO PAN – wyciągnięcie wszystkich wraków i broni chemicznej z dna Bałtyku jest niemożliwe. Dlatego naukowcy chcą się skupić na najbardziej niebezpiecznej części amunicji. Pod wodą umieszcza się ją w specjalnych pojemnikach, a następnie niszczy w przygotowanych do tego instalacjach na lądzie. Na razie dwie takie znajdują się w Belgii i Niemczech, ale można je także montować na statkach. (wgospodarce.pl)

Chemiczny Bałtyk – film dokumentalny [WIDEO]
Skażenie Bałtyku – jak uratować Morze Bałtyckie?

Źródło zdjęcia:

  • Wraki na dnie Bałtyku – skażenie Bałtyku i broń oraz wraki w Morzu Bałtyckim: YouTube/Fundacja Mare