Jaki jest stan polskiej armii? Ujawniono szokujący raport

Trwa wojna na Ukrainie, a Władimir Putin grozi krajom NATO. Czy Polska byłaby gotowa na wojnę z Rosją? Radio ZET ujawniło szokujący raport ukazujący realny stan polskiej armii. Eksperci i wojskowi oceniają jak długo nasz kraj byłby w stanie odpierać rosyjską inwazję i niestety, są to czarne scenariusze.

Władimir Putin stał się nieobliczalnym mordercą, a Rosja grozi atakiem na kolejne państwa, w tym kraje NATO. Czy Polska byłaby w stanie stawić opór bandyckiej napaści, jaką odpiera obecnie Ukraina? Jaki naprawdę jest stan polskiej armii? Radio ZET opublikowało fragmenty raportu „Przygotowanie państwa polskiego do zwalczania zagrożeń militarnych”, opartego na jawnych i tajnych wynikach kontroli NIK przeprowadzanych od 2012 do 2020 roku, z którego wynika, że Siły Zbrojne RP nie są zdolne do przeprowadzenia nawet niewielkiej operacji obronnej. Autorem raportu jest wysoki urzędnik Ministerstwa Obrony Narodowej z czasów Antoniego Macierewicza, a obecnie ekspert wojskowości.

Stan polskiej armii i liczne problemy. Ustawa o Obronie Rzeczpospolitej to fikcja?

Stan polskiej armii w raporcie przedstawia się w czarnych barwach. Oceniono, że „gotowość bojowa i mobilizacyjna Sił Zbrojnych RP nie istnieje”, a polskie siły zbrojne nie są zdolne do przeprowadzenia nawet niewielkiej operacji obronnej. Okazuje się, że z trzynastu brygad operacyjnych wojska, jedynie jedna jest w stanie skompletować powyżej 90 proc. kadry.

Kolejne dwie brygady niewiele ponad 70 proc., natomiast pozostałe średnio około 40 proc., co jest poza jakimikolwiek standardami NATO i czyni je zupełnie niezdolnymi do walki. Podstawowym rodzajem sprzętu w naszych siłach zbrojnych jest ten pochodzący bezpośrednio z byłego ZSRR. Chodzi o ponad 70 proc. czołgów, około 70 proc. wozów bojowych piechoty, ponad 80 proc. artylerii, około 90 proc. broni przeciwlotniczej oraz 70 proc. śmigłowców – informuje radiozet.pl.

Polska armia cierpi przede wszystkim na brak nowoczesnego sprzętu. Co gorsza, operuje na kilkudziesięcioletnim sprzęcie, który ciężko jest utrzymać w sprawności z powodu braku części zamiennych. Urzędnik MON ujawnił, że „sprzęt jest już w znacznym stopniu zużyty i tylko sztucznie utrzymywany w ewidencji jednostek wojskowych”.

Kolejny problem to brak zapasów wojskowych. W raporcie oceniono, że każdy pododdział powinien dysponować zapasami na 30 dni walk, a obecne zapasy wystarczą na maksymalnie 7 dni. Co więcej, kluczowe dla gospodarki przedsiębiorstwa, ujęte w Programie Mobilizacji Gospodarki, nie są w stanie zapewnić właściwego poziomu zaopatrzenia w środki walki dla prowadzących działania wojenne sił zbrojnych, na co zwrócono uwagę już w 2015 roku w raporcie NIK. Od tamtej pory nie zajęto się jednak w należyty sposób rezerwami strategicznymi.

W raporcie zwrócono też uwagę na niedobór rezerwistów oraz brak ich przeszkolenia. Oceniono, że aby przeprowadzić pełne szkolenie rezerwistów, Polska potrzebuje ok. 15 lat. Ujawniono, że w latach 2016-2019 średnio w roku szkoliło się około 6 proc. rezerwistów. Wykładowcami i instruktorami stają się osoby, które nigdy nie dowodziły i są świeżo po szkole wojskowej.

Polska armia ma problem ze zdolnością bojową – brakuje nowoczesnego uzbrojenia i doświadczonej kadry oficerskiej. Zamiast obrony przeciwrakietowej remontujemy hełmy sprzed pół wieku – pisze Newsweek.

Ministerstwo Obrony Narodowej odniosło się do publikacji Radia ZET w oficjalnym komunikacie stwierdzając, iż „nieprawdziwa jest teza, że Siły Zbrojne RP nie są zdolne do przeprowadzenia nawet niewielkiej operacji obronnej, a raport jest oparty na wątpliwych danych i pokazuje brak wiedzy autora o aktualnych światowych trendach w wojskowości”.

Czy reforma polskiej armii jest możliwa?

St. chor. sztab. Tomasz Świerad w Radiu Wnet zwrócił uwagę, że Ustawa o Obronie Rzeczpospolitej to fikcja, a zbudowanie 300–tysięcznej armii według zaprezentowanego planu to fikcja, bo nie pozwala nam na to demografia. Realizacja takich założeń zajęłaby kilkadziesiąt lat. Jego zdaniem, żadna reforma sił zbrojnych po 1989 roku nie została przeprowadzona do końca, a zdolności i stan posiadania były degradowane. Za „dywersję” uważa braki w sprzęcie w polskiej armii i to, że Polska nie ma nowoczesnych granatników przeciwpancernych.Co więcej, ostrzega, że polskie społeczeństwo jest rozbrojone, a większość żołnierzy nie umie posługiwać się właściwie bronią. Przyznał, że znaczna część żołnierzy zajmuje się zbędną biurokracją.

Siła armii nie polega na jej liczebności, ale na zdolnościach, np. do obrony przeciwlotniczej i przeciwpancernej. To są zdolności wymierne, które świadczą o wartości armii. Nawet najlepszy czołg musi być broniony przed atakami z powietrza, musi mieć zaplecze logistyczne, itd.  To cała machina, ale nikt u nas o tym nie myślał. Wszystkie drogie zabawki mogą stać się drogim złomem, a czołgi mogą zostać wyeliminowane przed wejściem do walki – ostrzega Tomasz Świerad. (Radio Wnet)

Świat zna stan polskiej armii. Wyciek danych

Stan polskiej armii nie jest tajemnicą dla innych krajów. Jak podał Onet, 9 stycznia 2022 roku do sieci wyciekła baza zasobów polskiego wojska, zawierająca m.in. dane dotyczące uzbrojenia. Według źródeł portalu, bazę pobrali użytkownicy z kilkunastu krajów, w tym z Rosji i Chin. Do sieci trafiły dane wojskowe – baza licząca 1,75 mln zapisów. Wyciek nastąpił prawdopodobnie z Szefostwa Planowania Logistycznego w Inspektoracie Wsparcia Sił Zbrojnych w Bydgoszczy. Informator Onetu ujawnił, że w udostępnionych bazach znajduje się nie tylko stan uzbrojenia, ale jest w nich wszystko „od majtek po samoloty i czołgi, części zamienne oraz rodzajów oprogramowania”. Ministerstwo Obrony Narodowej zapewniło, że publikacja danych nie stanowi zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa ani funkcjonowania Sił Zbrojnych RP.

Każda pozycja, czyli zapis, to zgłoszone zapotrzebowanie każdej jednostki na sprzęt — od całych F-16, przez ciężką broń, jej części, amunicję do niej, części zamienne, po mundury, bieliznę, koce oraz sprzęt komputerowy, a nawet sztandary i dyplomy. Z ponad 1,7 mln ujawnionych zapisów wyłania się szczegółowy stan posiadania całej polskiej armii, a także jej braki w sprzęcie. Ze spisu można np. ustalić, który sprzęt nie jest sprawny lub czego polskiej armii brakuje – wyjaśnia Onet.pl.

Wojskowy ocenia realny stan polskiej armii. Jakie mamy szansę w walce z Rosją? [WIDEO]

Źródło zdjęcia:

  • Trwa wojna na Ukrainie, a Putin grozi NATO. Czy Polska jest gotowa na wojnę z Rosją? Radio ZET ujawniło szokujący raport ukazujący realny stan polskiej armii.: Pixabay/maciekde