Wróble

Gdzie są wróble? Zagadka znikających ptaków rozwiązana

Gdzie się podziały wróble w Polsce? Dlaczego w miastach ćwierkanie tych ptaków słyszymy coraz rzadziej? Zagadka znikających wróbli została rozwiązana. Niestety, odpowiedzią znów jest człowiek…

Choć wróble to wciąż jedne z najliczniejszych ptaków na świecie, zamieszkują praktycznie wszystkie kontynenty, z wyjątkiem Antarktydy, to wróbli w polskich miastach znacząco ubyło. Badania wykazały, że w latach 1980-2017 populacja wróbli na terenie Unii Europejskiej i Wielkiej Brytanii zmniejszyła się nawet o 620 milionów ptaków. Populacja wróbli domowych skurczyła się o ok. ćwierć miliarda osobników. W samej Polsce przez ostatnie 20 lat zniknęło 1,5 mln wróbli. Specjaliści z Królewskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków (RSPB) oraz z Czeskiego Towarzystwa Ornitologicznego podali, że przez ostatnie 40 lat w samej Warszawie zniknęło prawie 40% wróbli. W innych polskich miastach średnio jest ich mniej o 30%. Wśród młodych ptaków przeżywalność wynosi tylko 20-25 %. Jaki jest tego powód?

Więcej wiedzy? Zobacz Instagram i Facebook

Dlaczego wróble zniknęły? Ludzie powinni dostać w dziób!

Po pierwsze, wróblom doskwiera brak miejsc do gniazdowania. Jak wyjaśnił dr hab. Tomasz Janiszewski, ornitolog z Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska UŁ, zamykając otwory wentylacyjne i uszczelniając wszelkie otwory w budynkach, pozbawiamy wróble (także jerzyki i pustułki) siedlisk.

“Na świecie żyje kilka miliardów wróbli. Wg BirdLife International w Europie jest już tylko 63-130 milionów par, a w Polsce 2,5-5 milionów (wg Monitoringu Pospolitych Ptaków Lęgowych w 2012 roku żyło w Polsce 6-7 milionów par, czyli 12,6 % populacji z Unii Europejskiej)”

W raporcie Naczelnej Izby Kontroli znalazła się informacja, że „większość spółdzielni nie przestrzega przepisów ochrony środowiska w zakresie zapewnienia dobrostanu ptaków objętych ochroną gatunkową, gniazdujących na elewacjach modernizowanych budynków. Przed rozpoczęciem robót nie przeprowadzono inwentaryzacji przyrodniczej pod kątem występowania gatunków chronionych, nie występowano o zezwolenia regionalnych dyrektorów ochrony środowiska na odstępstwa od zakazów w stosunku do tych gatunków ptaków oraz nie wykonywano działań kompensacyjnych w związku z likwidacją miejsc ich gniazdowania”.

Wróble znikają. Czy to wina człowieka?
Wróble znikają. Czy to wina człowieka?, Pexels/Miriam Fischer

CZYTAJ WIĘCEJ: Chiny wypowiedziały wojnę wróblom. Zginęły miliony osób

Wróble w miastach giną masowo wpadając na budynki i różne obiekty. Rocznie w wyniku kolizji ze szklanymi wiatami przystanków może ginąć ok. miliona ptaków. Są też rozjeżdżane przez samochody. Do tego koty mają na sumieniu 135,7 mln ptaków w skali roku. 

W miastach jest bardzo dużo metali ciężkich, dioksyn, które wróble przyjmują razem z pokarmem. Te groźne związki z biegiem czasu kumulują się w wątrobie, co powoduje zaburzenia w rozrodczości, zmniejszenie liczby jaj oraz osłabienie kondycji ptaka

– wyjaśnił dr Jarosław Sułek. (Radio Kielce)

CZYTAJ: Gołębie w miastach dostaną środki antykoncepcyjne

Populacja wróbli zmniejsza się również z powodu koszenia trawy i wycinania krzewów oraz żywopłotów. To właśnie w krzewach wróble chronią się zimą. Ich ubytek powoduje również zmniejszenie populacji owadów, będących składnikiem ptasiej diety. W Wielkiej Brytanii liczebność gąsienic ćmy w żywopłotach przy wiejskich drogach jest o 52% mniejsza pod lampami LED i o 41% mniejsza pod lampami sodowymi. Jest to tzw. light pollution.

Również życie w mieście stało się dla wróbli niezwykle trudne. Ze względu na duże stężenie dwutlenku azotu zmniejsza się masa ciała u piskląt. W związku z tym spadła ich przeżywalność. Wróblom brakuje też trawników i innych chwastów, które były dla ptaków źródłem pożywienia

– pisze tech.wp.pl

Wróble ćwierakają na mieście, że wróble wracają

Doktor Jarosław Sułek uspokaja, że populacja wróbla i mazurka w Polsce, mimo trudności, nie zniknie całkowicie. W naszym kraju te ptaki mogą mieć dwa, a nawet trzy lęgi rocznie. Co ważne, w kolejnych polskich miastach, np. Kielcach, widać wyraźnie, że populacja wróbli próbuje powrócić. Coraz częściej słychać ćwierkanie wróbli nawet w centrum Warszawy pod Pałacem Kultury i Nauki. Wróble korzystają m.in. z łagodniejszych i cieplejszych zim.

Trend, że wróbli zaczęło przybywać, jest krótkoterminowy. Nasze miasta stają się, na wzór zachodnich, coraz bardziej sterylne i wybetonowane. Dobrze, żebyśmy zaczęli od tego odchodzić i pomyśleli o zazielenianiu miast. Jeżeli teraz całkiem je zabetonujemy, a dopiero potem zaczniemy się troszczyć o wróble, to będzie zdecydowanie za późno

– ostrzega Adam Zbyryt związany z Uniwersytetem w Białymstoku.

Źródło: Radio Kielce, Radio ZET, Wirtualna Polska, Gazeta.pl

Więcej wiedzy? Zobacz Instagram i Facebook