Czy Dziewiąta Planeta istnieje? Nowe badania – wszystkie poprzednie hipotezy i teorie były błędne?

Czy tajemnicza Dziewiąta Planeta (tzw. Planeta X) za Neptunem istnieje? Naukowcy po latach snucia teorii i hipotez rozwiewają nadzieje i twierdzą, że prawdopodobnie „nigdy jej tam nie było”. Nowe badania mogą sprawić, że wiele osób poczuje w sercu kosmiczną pustkę.

Dziewiąta Planeta (Planeta X) kilka lat temu stała się kosmiczną sensacją, gdy astronomowie Konstantin Batygin oraz Michael Brown z Kalifornijskiego Instytutu Technologii (Caltech) zaczęli przekonywać o jej istnieniu w publikacji „Evidence for a Distant Giant Planet in the Solar System”. Byli pewni, że tajemnicze ciało niebieskie znajduje się gdzieś daleko za orbitą Neptuna. Wywnioskowali to z symulacji komputerowych, analizując wydłużone orbity obiektów transneptunowych (TNO), które zbliżają się do Słońca maksymalnie na odległość zbliżoną do orbity Neptuna, aby następnie uciekać nawet pięć razy dalej. Znaleźli zastanawiające powiązania między konfiguracjami sześciu orbit, świadczące o tym, że mógł na nie oddziaływać grawitacyjnie jakiś obiekt, być może nawet planeta. Oszacowano, że Dziewiąta Planeta, jeśli rzeczywiście istnieje, musi być 2-4 razy większa od Ziemi i mieć 5-10 razy większą masę.

Analiza orbit tych obiektów pozwoliła oszacować masę potencjalnej planety na 10 mas Ziemi, a odległość od Słońca na 400-800 AU (1 AU = 1 jednostka astronomiczna = średnia odległość Ziemi od Słońca = ok. 150 mln km). To właśnie ta ogromna odległość teoretycznie utrudnia nam do dzisiaj dostrzeżenie tejże planety, o ile ona w ogóle istnieje – wyjaśnia spidersweb.pl.

Dziewiąta Planeta nie istnieje? Naukowcy twierdzą, że dowody nie istnieją

Teoria o istnieniu hipotetycznej Planety X wydawała się wiarygodna, bo kak przypomina dr Tomasz Banyś z Planetarium EC1, prof. Brown jest przecież odkrywcą łącznie kilkudziesięciu ciał krążących poza orbitą Neptuna, w tym m.in. Erisa, Sedny, Haumei czy Makemake i ekspertem od poszukiwania obiektów krążących na rubieżach Układu Słonecznego. Dziewiąta Planeta A jednak, tym razem prawdopodobnie się pomylił.

Jak wynika z najnowszej publikacji naukowej na arxiv.org (jeszcze do recenzji), autorstwa zespołu naukowców kierowanego przez Kevina Napiera z University of Michigan, rozkład orbit przeanalizowanych obiektów jest jednak zgodny z jednorodnym rozkładem obiektów macierzystych w przestrzeni. Badacze ocenili ruch 14 ETNO (Extreme Trans Neptunian Objects i stwierdzili, że nie da się potwierdzić istnienia Planety X i nie ma na to żadnych dowodów. Ich zdaniem, hipoteza Batygina i Borowna mogła wynikać po prostu ze złudzenia spowodowanego przez błędnie dobraną próbkę obiektów TNO. To prawdopodobnie „iluzja” wynikająca ze zbyt słabej technologii i obserwowania zbyt małego fragmentu Układu Słonecznego. Kierownik Planetarium EC1 w Łodzi Tomasz Kisiel zwrócił natomiast uwagę, że Batygin oraz Brown opierali się na symulacjach komputerowych, a algorytmy uwzględniają tylko te zjawiska, które programista uwzględnił w kodzie.

Rozbieżności z obserwacjami i wątpliwości mogą świadczyć zarówno o istnieniu wcześniej nieznanych zjawisk, jak i błędów lub nadmiernych uogólnień w procesie programowania symulacji – uważa Tomasz Kisiel. (planetariumec1.pl)

Wcześniej pojawiły się również teorie, że na konfigurację wspomnianych orbit, zamiast tajemniczego ciała niebieskiego, może wpływać czarna dziura. Nie ma oczywiście dowodów na potwierdzenie tej hipotezy.

Nie znaczy to to jednak, że poszukiwania mitycznej Planety X zostaną przerwane. Więcej informacji o tym rejonie kosmosu i Układu Słonecznego uzyskamy za pomocą nowych teleskopów, które znajdą się m.in. w Obserwatorium Very Rubin. Jak podaje The Independent, jego uruchomienie zaplanowane jest ma 2023 rok.

Źródło zdjęcia: