Samochody elektryczne ładowanie

Moda na samochody elektryczne mija. “Producenci aut w pułapce”

Samochody elektryczne miały stać się nieuniknioną przyszłością, wypierając auta na benzynę i gaz. Jak jednak pokazują nowe badania i rynek motoryzacyjny, moda na elektryki mija. Wbrew forsowaniu ekologicznych aut na prąd, kierowcy wracają do benzyny i gazu. Producenci samochodów to widzą i zaczynają wciskać hamulec, chociaż już zatrzymać się nie mogą i prawdopodobnie czeka ich kolizja z rzeczywistością. Co dalej z “elektryczną rewolucją”?

Samochody elektryczne miały szybko stać się powszechne i zdominować rzeczywistość. Rewolucja wydawała się nieuchronna, gdy Joe Biden wsiadł za kierownicę białego Hummera z napędem elektrycznym, a Kongres USA przyjął The Inflation Reduction Act. Cały świat miał pokochać elektryczne auta i kupować je jak świeże bułeczki. Elektromobilność miała być jedyną słuszną przyszłością motoryzacji. Koniec aut spalinowych chyba trzeba jednak odroczyć. Wizje polityków i ekologów oraz prognozy zapowiadające rosnący popyt na auta elektryczne zderzyły się z rzeczywistością. Jak pokazują najnowsze badania, kierowcy są coraz mniej zainteresowani autami elektrycznymi. S&P Global Mobility podaje, że 52,1 procent właścicieli elektryków w USA powraca do aut spalinowych. Hertz, czyli globalny gigant wynajmujący samochody, wyprzedaje z floty auta elektryczne, głównie samochody Tesli, wracając do benzyny i gazu. Producenci samochodów reagują, ale znaleźli się w pułapce bez wyjścia.

Samochody elektryczne tracą popularność. Producenci aut reagują i wciskają hamulec

Jak pisze Interia Motoryzacja, trend na auta elektryczne słabnie, a producenci próbują się ratować. Wskazuje na m.in. wstrzymywanie pracy w fabrykach między innymi Grupy Volkswagena oraz koncernu Stellantis. Powodem jest znacznie niższe od prognozowanego zainteresowanie samochodami elektrycznymi. Co więcej, szefowa koncernu General Motors Mary Barra poinformowała na niedawnym spotkaniu podsumowującym trzeci kwartał 2023 roku, że firma zarzuca swoje plany, aby w drugiej połowie bieżącego roku wyprodukować 100 tys. aut elektrycznych. Ford przesunął swój plan sprzedaży 600 tys. elektryków rocznie o rok, przy okazji porzucając cel wyprodukowania 2 milionów takich aut w 2026 roku.

Mercedes został zmuszony do obniżki cen swoich elektryków o kilka tysięcy dolarów, aby zainteresować klientów, a tamtejsze szefostwo nie ukrywa, że sytuacja jest coraz trudniejsza. Inni producenci również zaczęli obniżać ceny – nawet o 10 procent. Sam Elon Musk przestrzegał niedawno przed coraz słabszym zainteresowaniem elektrykami.

Samochody elektryczne ładowanie
Samochód elektryczny to pułapka w którą wpadła branża motoryzacyjna?, Pexels/Kindel Media

Volkswagen z powodu niespełnionych celów sprzedażowych elektrów zmuszony był do restrukturyzacji fabryk. Konieczne były zwolnienia pracowników. Dyrektor generalny Volkswagen Group China, Ralf Brandstaetter, podczas China Automobile Forum 2023, którego gospodarzem było Chińskie Stowarzyszenie Producentów Samochodów w Szanghaju, stwierdził, że “Grupa Volkswagen nie będzie za wszelką cenę gonić za sprzedażą i wzrostami, ponieważ „najważniejsza jest rentowność biznesu”.

Chang-sil, dyrektor finansowy LG Energy Solutions, powiedział w wywiadzie dla Reutersa, że przewiduje, iż zainteresowanie autami elektrycznymi w przyszłym roku będzie niższe, niż przewidywały prognozy.

Producenci boją się krytykować elektryki?”Milcząca większość”

Akio Toyoda już dawno zwracał uwagę, że jest wiele dróg do osiągnięcia neutralności klimatycznej, a szybka transformacja elektryczna w motoryzacji to błąd. Toyota rozwija napęd oparty na ogniwach paliwowych zasilanych wodorem oraz silniki spalinowe spalające wodór. Co więcej, Toyoda wzbudził ogromne kontrowersje, gdy stwierdził, że producenci aut są sceptyczni wobec aut elektrycznych, ale boją się o tym mówić. Wspomniał o “milczącej większości”, która nie zgadza się, by auta elektryczne były naszym jedynym wyborem.

Dlaczego więc producenci aut milczą? Jak zwraca uwagę Business Insider, mimo zmiany trendów i spadku popytu, firmy samochodowe wpadły w pułapkę bez wyjścia. Muszą brnąć w elektromobilność i nadal produkować samochody elektryczne, by zrealizować obietnice i zobowiązania wobec inwestorów. Dochodzi do sytuacji, gdy z fabryk wyjeżdża rekordowo dużo aut elektrycznych, ale coraz więcej sprzedawców nie chce ich przyjmować z powodu słabnącego popytu, a“zapasy samochodów elektrycznych piętrzą się na parcelach dealerskich”.

Samochody elektryczne
Samochody elektryczne coraz mniej opłacalne dla producentów, ale…, Foto: Pexels/Mark Bird

Scott Kunes, dyrektor operacyjny Kunes Auto and RV Group, która sprzedaje m.in. marki Detroit, oficjalnie ogłosił rezygnację z pojazdów elektrycznych. Producenci samochodów proszą nas o dokonanie dużej inwestycji, a my po prostu chcemy zobaczyć zwrot z tej inwestycji – wyjaśnił Kunes.

To właśnie dilerów samochodowych powinni słuchać się producenci. Karl Brauer, analityk motoryzacyjny w iSeeCars, wyjaśnił, że to oni jako pierwi dostają infoirmacje zwrotne z rynku i oceniają sytuację w czasie rzeczywistym. Dodał, że to dilerzy “zawsze pełnili rolę pierwszych świateł ostrzegawczych w branży motoryzacyjnej”.

W 2022 roku roku Volkswagen otrzymał około 75 000 zamówień na ID.4, w tym roku nie ma ich nawet 20 tys. Popyt na Porsche Taycana zmniejszył się o połowę

– pisze Rzeczpospolita.

Dlaczego samochody elektryczne tracą popularność?

Dlaczego popyt na elektryki słabnie? Ekologia przegrywa z prozą życia. Pieniądz zweryfikował poglądy i idee. Po pierwsze, kolejne kraje, m.in. Norwegia i Niemcy, wycofują się z dopłat i ulg podatkowych dla aut elektrycznych. Efekt? W Norwegii w niektórych miesiącach sprzedaż aut elekterycznych spadła o ponad 90%. Taniej już było.

W Norwegii w 2022 roku aż 80 procent nowych samochodów stanowiły elektryki, ale trudno się było temu dziwić. Rządowe wsparcie dla aut na prąd oraz ogromne podatki nałożone na samochody spalinowe sprawiały, że 110-konny Golf kosztował tam w przeliczeniu około 160 tys. zł, podczas gdy elektryczny ID.3 o mocy 150 KM był o 30 tys. zł tańszy. Gdy ulgi dla elektryków zostały zniesione 1 stycznia, sprzedaż aut w tym miesiącu spadła o 95 procent.

– wyjaśnia Interia Motoryzacja.

Wbrew licznym zapowiedziom, ceny samochodów elektrycznych będą szły w górę. Według firmy konsultingowej AlixPartners, koszt zakupu materiałów potrzebnych do wyprodukowania jednego samochodu elektrycznego wyniósł w 2023 roku 5076 dolarów, czyli o 2152 dolary więcej niż w roku 2020. Z tej kwoty aż 3100 dolarów to koszty elektrycznego napędu. Co więcej, koszty zakupu materiałów potrzebnych do wyprodukowania jednego samochodu spalinowego wyniosły 1851 dolarów. Tym samym były o 376 dolarów większe niż dwa lata temu. Do tego dochodzą problemy z dostępnością np. półprzewodników i okablowania.

Samochody elektryczne - Tesla
Samochody elektryczne zbyt kosztowne? – Tesla, Pexels/Makara Heng

Firmy wynajmujące samochody mają problem, bo koszt naprawy aut elektrycznych są zbyt wysokie, trudno o części zamienne, a do tego kierowcy słabo sobie radzą z ich eksploatacją, doprowadzając do uszkodzeń. Do tego dochodzą rosnące ceny energii elektrycznej, przez co jazda elektrykiem niejednokrotnie kosztuje tyle co zwykłym paliwożernym autem. Sam Fiorani, wiceprezes ds. globalnego prognozowania pojazdów w AutoForecast Solutions, zwrócił uwagę, że przeciętnemu użytkownikowi obecnie ciężko jest finasowo dokonać przejścia z auta spalinowego do elektrycznego. Jak powiedział szef Renault, “elektryki to rewolucja dla bogatych”.

Dostępność pojazdów typu plug-in szybko rośnie, co jest oznaką, że krzywa wzrostu popularności pojazdów elektrycznych wkrótce poważnie spowolni. Przejście od entuzjastycznych i zamożnych wczesnych użytkowników do bardziej ostrożnych i nastawionych na budżet nabywców samochodów rzuca pętlę na transformację samochodów elektrycznych, zmuszając firmy motoryzacyjne do zmiany perspektyw i wycofania się z ambitnych celów produkcji pojazdów elektrycznych

– prognozuje Business Insider.

Dodatkowym ciosem dla branży samochodów elektrycznych mogą być wkrótce nowe technologie zeroemisyjne. Niemiecka firma Bosch mocno inwestuje w wodór. W jednym ze swoich zakładów rozpocząła już produkcję modułu zasilania opartego na ogniwach paliwowych, który trafi także do ciężarówek. Zdaniem firmy, wkrótce na całym świecie co piąty nowy samochód ciężarowy o masie co najmniej sześciu ton będzie wyposażony w napęd oparty na ogniwach paliwowych. Co więcej, Bosch przewiduje, że silnik wodorowy będzie oferowany na rynku już w przyszłym roku.

Jaka będzie przyszłość samochodów elektrycznych?

Przyszłość aut elektrycznych. Przepisy i restrykcje kontra rzeczywistość

Kolejne kraje europejskie podają daty, gdy zakażą aut spalinowych, a samochody elektryczne będą obowiązkowe. Jeśli unijny projekt Fit for 55 wejdzie w życie, od 2035 r. będzie można sprzedawać tylko samochody elektryczne. Idea wbrew rzeczywistości? Jak podaje “Rzeczpospolita”, branża motoryzacyjna zmaga się z załamaniem popytu na samochody elektryczne, a “elektryczny boom w motoryzacji się skończył”. BMW, Mercedes, Volkswagen i Tesla czują coraz boleśniej skutki spadającego popytu. Kiedyś na elektryka czekało się miesiącami, a teraz samochody elektryczne są od ręki dostępne wręcz w nadmiarze w salonach. Chętnych na elektryki jednak brak w skali takiej jak oczekują tego rządy, ekolodzy i producenci samochodów.

Konsumenci nie kochają już aut elektrycznych tak jak kiedyś. Zdecydują się na “małżeństwo z rozsądku”? Czy jednak trzeba będzie ich do tej miłości zmusić? Przyszłość tylko z samochodami elektrycznymi wciąż wydaje się nieunikniona, bez względu czy tego chcemy i bez względu na możliwe skutki.


Nie obawiam się przyszłości, w której będzie można kupić już tylko samochód elektryczny. Bo nie powinniśmy myśleć o elektromobilności wyłącznie z tej perspektywy, którą znamy dziś nie powinniśmy myśleć o samochodach elektrycznych wyłącznie z tej perspektywy, którą znamy dziś. Do 2035 r. na pewno rozwinie się technologia, osiągalne będą wyższe zasięgi na jednym ładowaniu, również ceny spadną. Volvo od 2030 r. będzie produkować już tylko samochody elektryczne. Dlatego nie obawiam się przyszłości, w której będzie można kupić już tylko samochód elektryczny

mówi Emil Dembiński, prezes Volvo Car Poland, w wywiadzie dla money.pl.

Źródło: Komputer Świat, Interia Motoryzacja, Business Insider, Auto Świat, Forsal, Rzeczpospolita

Więcej wiedzy? Zobacz Instagram i Facebook