W imieniu Polski Podziemnej - jak egzekutorzy AK radzili sobie z wykonywaniem wyroków?

Egzekutorzy AK i ich sumienie. „Do dziś pamiętam jego spojrzenie”

Historia II wojny światowej to nie tylko bitwy, strategie, uzbrojenie i polityka. To także zdrajcy, pospolici przestępcy i konfidenci oraz ludzie, którzy ich zabijali. Polskie Państwo Podziemne wydało tysiące wyroków śmierci, które wykonywali egzekutorzy Armii Krajowej. Czy jednak zabijanie przychodziło im łatwo i bez wyrzutów sumienia? Jak radzili sobie z obciążeniem psychicznym?

Zarówno Niemcy jak i zdrajcy, volksdeutsche, szmalcownicy oraz konfidenci podczas II wojny światowej w okupowanej Polsce nie mogli spać spokojnie. Polskie Państwo Podziemne wydawało wyroki śmierci, które wykonywali żołnierze Kedywu Armii Krajowej. Już na początku okupacji Komendant Główny ZWZ gen. Stefan Rowecki „Grot” napisał, że „wykonywanie wyroków śmierci na prowokatorach i zdrajcach jest koniecznością, od której nie wolno się uchylać”. W kwietniu 1940 r. na mocy uchwały Komitetu Ministrów dla Spraw Kraju powstały tzw. Sądy Kapturowe („do sądzenia i wyrokowania w wypadkach zbrodni zdrady, szpiegostwa, denuncjacji oraz nieludzkiego prześladowania i krzywdzenia ludności polskiej”), które później zastąpiły Wojskowe i Cywilne Sądy Specjalne. Powstały też Sądy Karne Specjalne (SKS). Zapadało wiele wyroków wydawanych przez zakonspirowanych członków przedwojennej palestry. W sumie, chociaż oficjalnych danych brak, zlikwidowano ok. 2500 szmalcowników, agentów, katów z Gestapo oraz wysoko postawionych niemieckich oficerów. Chętnych do wykonywania wyroków nie brakowało. Kim naprawdę byli egzekutorzy AK i jakie konsekwencje miało naciśnięcie spustu?

Wymiar sprawiedliwości polskiego państwa podziemnego składał się z dwóch pionów – sądów podziemia wojskowego przy komendach Związku Walki Zbrojnej (ZWZ), a następnie Armii Krajowej (AK)) oraz z sądów podziemia cywilnego przy delegaturach rządu – podaje Jarosław Wołkonowski.

W imieniu Polski Podziemnej… kogo likwidowali egzekutorzy AK?

Na trzon grupy egzekutorów Kedywu składali się głównie członkowie grup harcerskich. Gustaw Budzyński ps. Szlifierz (Zastępca dowódcy oddziału dywersji AK obwodu Żoliborz) opowiedział, że w większości zgłaszali się młodzi ochotnicy, często jeszcze nastoletni, kierowani zemstą za utracowanych bliskich. To oni wykonywali wyroki na takich osobach jak np. aktor i dyrektor Theater der Stadt Warschau Igo Sym. 24 lutego 1944 r. wykonano wyrok śmierci na Janie Łakińskim, który miał być odpowiedzialny za denuncjację tzw. bunkra „Krysia” na Ochocie, gdzie ukrywało się kilkudziesięciu Żydów. Z rąk egzekutorów zginął żydowski kolaborant Lolek Skosowski, który zwabił w pułapkę Gestapo do Hotelu Polskiego ok. 2500 osób, głównie żydów. Ok. 1900 z nich trafiło do obozów koncentracyjnych. Oddział specjalny Kedywu Komendy Głównej Armii Krajowej „Pegaz” zlikwidował Franza Kutscherę, który jako dowódca SS i Policji na dystrykt warszawski Generalnego Gubernatorstwa, skazywał na rozstrzelanie ok. 300 osób tygodniowo. „Pegaz” wykonał też wyrok na Ernscie Weffelsie – potwornym kierowniku zmiany oddziału kobiecego Pawiaka, tzw. Serbii. Jednak egzekutorzy nie zabijali wyłącznie niemieckich oficerów, ale też Polaków, w tym kobiety, a wówczas nie było łatwo pociągnąć za spust.

Tablica na ścianie dawnego Hotelu Polskiego przy ul. Długiej 29 w Warszawie, upamiętniająca ok. 2500 polskich Żydów, których wiosną 1943 roku Niemcy internowali na terenie tego budynku, a następnie w większości wymordowali w obozach zagłady lub ruinach getta warszawskiego. Zbrodniarza Skosowskiego dopadli egzekutorzy AKŹródło zdjęcia: Wikimedia Commons/Dreamcatcher25
Tablica na ścianie dawnego Hotelu Polskiego przy ul. Długiej 29 w Warszawie, upamiętniająca ok. 2500 polskich Żydów, których wiosną 1943 roku Niemcy internowali na terenie tego budynku, a następnie w większości wymordowali w obozach zagłady lub ruinach getta warszawskiego.

Egzekutorzy AK – sprawiedliwość, sumienie i problemy z psychiką

Czy egzekutorzy AK mieli wyrzuty sumienia po wykonanych wyrokach? Stanisław Likiernik ps. Stach, podporucznik elitarnej jednostki „Kolegium A” warszawskiego Kedywu, zabił SS-Obersturmführera Herberta Junka, który w latach 1942–1943 był komendantem więzienia Pawiak. Pan Stanisław w rozmowie z „Historią Do Rzeczy” przyznał, że ma niemieckiego zbrodniarza na sumieniu, ale wcale mu on na nim nie ciąży. W zasadzie mieć tego łotra na sumieniu to duża przyjemność. Drugi raz też chętnie bym go zabił – powiedział Stanisław Likiernik.

Warto było zabić Franza Kutscherę tak samo, jak warto było zabić Reinharda Heydricha w Czechosłowacji. To była banda sku…synów, których trzeba było wykończyć. Musieli poczuć, że nie są panami absolutnymi. Niestety, po zamachu na Kutscherę zabito w odwecie wielu Polaków, ale w ostatecznym rozrachunku ta akcja była pożyteczna. Niemcy. też musieli się poczuć zagrożeni – opowiedział Stanisław Likiernik. (Historia Do Rzeczy)

Zdzisław Mierzejewski ps. Gaweł likwidować Niemców zaczął w wieku 18 lat. Jak sam przyznał, kara śmierci to było za mało na niektórych zbrodniarzy. Jednak on i jego koledzy, którzy byli egzekutorami, leczyli się po wojnie psychiatrycznie.

Lucjan „Sęp” Wiśniewski był egzekutorem AK oraz żołnierzem „Wapiennika”, czyli oddziału specjalnego 993/W kontrwywiadu AK, który w latach okupacji wykonywał wyroki śmierci wydane przez Polskie Państwo Podziemne. Wziął udział w ponad 60 egzekucjach zdrajców i konfidentów, a pierwszej dokonał, gdy miał 17 lat. Wyznał, że „to była wielka satysfakcja egzekwować od Niemców zapłatę za ich zbrodnie”. Opowiedział, że akcje w pewnym momencie stały się rutynowe, a wielu nie pamięta, bo sklejały się w jeden ciąg”. Podkreślił, że nigdy nie miał wyrzutów sumienia, a przede wszystkim wykonywał rozkazy, nie zastanawiając się, czy były sprawiedliwe.

Dopadłem zbrodniarza niemieckiego Alberta Schustera – Andrzej Jankowski

Wykonać wyrok nie było łatwo, bo przecież skazani niejednokrotnie błagali o życie na kolanach i twierdzili, że są niewinni. Pomyłki się zdarzały, ginęły też osoby postronne. Przykładowo, 8 października 1943 roku w warszawskim barze „Za Kotarą” zginął Józef Staszauer – oficer Armii Krajowej, a jednocześnie niemiecki agent. Egzekutorzy AK kazali mu się poddać, ale doszło do strzelaniny. Zginął Staszauer, jego żona i szwagier (również współpracujący z Gestapo) oraz kilka postronnych osób. W sumie zginęło 11 osób.

Trzeba mieć niezwykle odporną psychikę oraz silny organizm, aby to wszystko w sobie przetrawić. Dzięki naszemu kapelanowi jakoś to znosiliśmy. Tylko dzięki niemu nie zwariowałem. Czym innym jest strzelanie do przeciwnika w boju – wyznał Witalis „Orzeł” Skorupka, który pierwszy wyrok wykonał w wieku 18 lat.

Roman Staniewski ps. Stanisław Kwiatkowski z batalionu Miotła opisał, że wykonywane wyroki niekorzystnie wpływały na psychikę i na zawsze pozostawiały „głęboki osad”. Zwrócił uwagę, że niejednokrotnie likwidowani byli nawet żołnierze Armii Krajowej. Niektórzy egzekutorzy mieli na koncie po kilkadziesiąt takich akcji. Zdarzało się jednak, że nie każdy dawał radę pociągnąć za spust, szczególnie gdy trzeba było zabić kobietę.

Stefan Dąmbskiprzyjemność z zabijania

Byli też tacy jak np. Stefan Dąmbski, który wyznał, że „strzelał do ludzi jak do tarczy na ćwiczeniach, bez żadnych emocji, lubił patrzeć na przerażone twarze przed likwidacją i krew tryskającą z rozwalonej głowy”. W swoich wspomnieniach opisał jak zlikwidował „anielicę”, która była niebezpieczną agentkę gestapo. Została uduszona. W swojej biografii przyznał, że doszedł do „zwierzęcego stadium”. Popełnił samobójstwo w 1993 roku, oddając do siebie śmiertelny strzał.

Zeskoczyłem lekko z roweru i na paluszkach podszedłem do niego. Przekonawszy się, że rzeczywiście śpi, wyciągnąłem z kieszeni najdłuższy gwóźdź, jaki miałem, i bez namysłu, pomagając sobie kolbą pistoletu, wpakowałem go na całą długość w głowę sierżanta. Sowiecik tylko westchnął lekko i wyprężył się w dziwnych drgawkach, które po chwili ustały. Bez żadnej emocji, bez skrupułów, wsiadłem na rower i ruszyłem w dalszą drogę – opisywał Dąmbski.

Stefan Dąmbski: bohater, psychopata, czy… ofiara wojny?

Psychika egzekutorów AK

Janusz Cywiński ps. Janusz opowiedział, że gdy przyszedł wykonać wyrok na agencie Gestapo Lolku Skosowskim, w pokoju znajdowały się też 3 jego współpracownice. Zostały zabite. Nagle za szafą zobaczyli ukrytą nieznaną dziewczynę, ale widziała twarze egzekutorów AK, więc zapadła decyzja o likwidacji. To był błąd. Była agentką polskiego wywiadu, która przyczyniła się do rozpracowania szajki Skosowskiego.

Jan Kowalkowski ps. Halszka wstąpił do oddziału wykonującego wyroki śmierci, gdy miał 22 lata. Wykonał 30 wyroków, także na Polakach. Brał udział w egzekucji, gdy pewnego dentystę uduszono sznurem w jego gabinecie oraz w akcji, gdzie poza skazanym zginęła też jego żona w 8. miesiącu ciąży.

Straszna robota. Trupiłem kiedyś Niemca i do dziś pamiętam jego spojrzenie Nam nie podawano co i jak tylko rozkaz i załatwić. Były spotkanie z psychologami, gdy dowódca plutonu widział, że ktoś „odstawał” – wspomina Roman Staniewski. (Polsat News)

Czy egzekutorzy AK mogą być dzisiaj moralnie oceniani?

Czy egzekutorów można uznać za morderców i dzisiaj dokonywać ich oceny moralnej? Czy sprawiedliwość powinna łączyć się z zemstą? W wielu źródłach zwraca się uwagę, że nie powinno się oceniać osób wykonujących wyroki śmierci AK podczas niemieckiej okupacji, bo nie jesteśmy w stanie zrozumieć mrocznych realiów II wojny światowej. Były to czasy terroru hitlerowskiego, łapanek, egzekucji i obozów koncentracyjnych. Wyroki wykonywane przez egzekutorów AK niejednokrotnie zapobiegały śmierci innych Polaków.

Źródła: Historia Do Rzeczy, Superhistoria.pl, Instytut Pamięci Narodowej, Emil Marat i Michał Wójcik – „Ptaki drapieżne”, Dzieje.pl, Nasza Historia, Jarosław Wołkonowski – Wymiar sprawiedliwości Polskiego Państwa Podziemnego na Wileńszczyźnie w latach II wojny światowej, Polsat News- Egzekutorzy z AK, Stefan Dąmbski – „Egzekutor”, History Hiking.

Czas Honoru – W imieniu Polski Podziemnej

„Byłem w oddziale specjalnym” – mjr Zdzisław Mierzejewski ps. Gaweł

Egzekucja dwóch katów z Gestapo – Jerzy Stawski

Wojenne dziewczyny z Armii Krajowej. Brawurowe akcje i rola w konspiracji

Dziewczyny z Armii Krajowej i ich rola w konspiracji. Jakie miały zadania ? Czy serial „Wojenne Dziewczyny” TVP oddaje prawdziwą historię?

Powstanie warszawskie i wspomnienia Niemców. "Płonąca Warszawa to był piękny widok"

Jak wyglądało powstanie warszawskie z perspektywy Niemców? Mathias Schenk opowiedział m.in. jak bandy Dirlewangera mordowały powstańców.

Odpowiada za Rzeź Woli, po wojnie zrobił karierę. Dlaczego Heinz Reinefarth nie poniósł kary?

Gdy wybuchło Powstanie Warszawskie, to Heinz Reinefarth urządził Rzeź Woli. Po wojnie zrobił karierę w polityce w Niemczech. Dlaczego nie poniósł żadnej kary?

Źródło zdjęcia: