Bombardowanie Drezna. Czy ta szokująca liczba ofiar była konieczna? Dlaczego alianci przeprowadzili nalot dywanowy na ludność cywilną?

Dlaczego przeprowadzono bombardowanie Drezna? „Ludzie topili się jak wosk”

III Rzesza chyliła się ku upadkowi, II wojna światowa zbliżała się do końca, a jednak zdecydowano się na bombardowanie Drezna i masakrę ludności cywilnej. Historycy wciąż spierają się, czy alianci w 1945 roku dopuścili się ludobójstwa i zbrodni wojennej, czy może było to zło konieczne? Dlaczego przeprowadzono nalot dywanowy na stolicę Saksonii?

Bombardowanie Drezna to jeden z najbardziej niszczycielskich nalotów dywanowych w historii. Piotr Zychowicz w książce „Alianci. Opowieści niepoprawne politycznie V” stwierdził, że był to „akt sadyzmu i pastwienie się nad pokonanym przeciwnikiem”. Jego zdaniem, nie była to masakra istotna z wojskowego i strategicznego punktu widzenia. A może bombardowanie Drezna to po prostu demonstracja siły i zemsta za naloty przeprowadzane przez Niemców na brytyjskie miasta, które pochłonęły ok. 40 tysięcy ofiar? Dla porównania warto dodać, że w wyniku wszystkich alianckich nalotów na całym obszarze Niemiec, śmierć poniosło 400–600 tys. osób.

Dlaczego przeprowadzono bombardowanie Drezna?

Hitler chciał złamać morale Brytyjczyków, m.in. przez 50 dni bombardując Londyn. Tymczasem Winston Churchill był sceptycznie nastawiony do bombardowania niemieckich miast. Alianckie lotnictwo przeprowadzało naloty bombowe przeciw Niemcom już od 1939 roku, stawiając jednak głównie na naloty dzienne, wymierzone w cele militarne jak np. rafinerie i lotniska. Zniszczenie były niewielkie, a przez pierwsze lata wojny zginęła niemal połowa lotników biorących udział w tych misjach.

Nie byłoby Drezna bez bombardowania Londynu i innych angielskich miast. To stwierdzenie może się wydawać oczywiste, ale nie można bagatelizować jego znaczenia w kontekście omawiania zaangażowania alianckiego lotnictwa w operacje nalotów dywanowych na miasta niemiecki, głównie w latach 1943-1945 – pisze warhist.pl.

W 1942 roku morale wśród brytyjskich pilotów było na tragicznym poziomie, więc zmieniono dowódcę RAF-u. Został nim Arthur Harris, znany jako „Bombowy Harris”. Zrezygnował z nieprecyzyjnych nalotów, a jego celem stały się niemieckie miasta. Zapewniał, że takie bombardowania zmuszą Niemców do kapitulacji i zniszczą ich przemysł razem z cywilami, czyli siłą roboczą. Prof. Phillips Payson O’Brien z University of St Andrews wyjaśnia natomiast, że bombardowania niemieckich miast, które Harris nazwał „pozbawieniem domów”, były zimną kalkulacją. W cele tak duże jak np. Hamburg łatwo było trafić.

W trakcie bombardowań Londynu prowadzonego do maja 1940 roku, Luftwafe zrzuciła 18 tys. ton bomb. W roku 1941 RAF zrzucił na Niemcy niemal pół miliona ton bomb – przypomniał James Holland autor „The war in the west”.

Arthur Harris. To na jego rozkaz RAF przeprowadził bombardowanie DreznaŹródło zdjęcia: Wikimedia Commons/ CH 13020 from the collections of the Imperial War Museum/Autor:Fg Off Stannus, Royal Air Force official photographer
Arthur Harris. To na jego rozkaz RAF przeprowadził bombardowanie Drezna

24 lipca 1943 roku alianci zbombardowali Hamburg w ramach operacji Gomora, wywołując burzę ogniową i niszcząc 60% osiedli. Zginęły 43 tysiące ludzi, czym wstrząśnięty był sam Churchill. Joseph Goebbels wykorzystał tę masakrę propagandowo, mówiąc o „wojnie totalnej”, ale ukrywając skalę zniszczeń i liczbę ofiar. Alianci także wprowadzili cenzurę. Mówiono o niszczeniu celów wojskowych, gdy bomby spadały m.in. na Stuttgart, Karlsruhe i Bremen. Wkrótce coraz więcej generałów domagało się zaprzestania nalotów bombowych na miasta. Chcieli, by bombowce wspierały wojska naziemne po D-Day, niszcząc fabryki i rafinerie. W końcu interweniował sam Churchill, nakazując Harrisowi zmianę strategii, a przy okazji odwołując wielkie bombardowanie Berlina. Sytuacja zmieniła się po wydarzeniach w Ardenach. Podczas rozmów w Jałcie pojawiły się też oskarżenia ze strony Stalina o celowe wstrzymywanie działań wojennych Armii Czerwonej, więc Churchill znów pozwolił na niszczenie niemieckich miast. W ramach Operacji Thunderclap miały być niszczone miasta we wschodnich Niemczech, chcąc udobruchać Stalina. Harris otrzymał rozkaz, by siać chaos i zniszczenie.

Niemcy musieli przerzucić część sił na front wschodni. Oddziały przechodziły przez miasta, dlatego bombardowanie takich miejsc osłabiłoby Wermacht – wyjaśnia dr Tami Davis Biddle.

Bombardowanie Drezna i zdjęcie przedstawiające zniszczone miastoŹródło zdjęcia: Wikimedia Commons/Deutsche Fotothek‎
Bombardowanie Drezna i zdjęcie przedstawiające zniszczone miasto

Bombardowanie Drezna. Nalot dywanowy i piekło na ziemi

Decyzja o tym, by przeprowadzić bombardowanie Drezna zapadła już w listopadzie 1944 roku. Miasto trafiło na osławioną „listę śmierci” marszałka Royal Air Force. Harris miał w planach zrównanie z ziemią 60 największych niemieckich miast. Dlaczego znalazło się wśród nich zabytkowe Drezno?

Niemcy nie spodziewali się, że alianci przeprowadzą bombardowanie Drezna i zniszczą „Florencję nad Łabą”. Włodarz miasta był tak pewny, że miasto nie ucierpi, iż nie zadbał o obronę przeciwlotniczą i zbudował tylko jeden bunkier dla siebie. W mieście było tylko kilka schronów. Co więcej, w Dreźnie gromadzili się Niemcy, którzy uciekli z terenów ogarniętych wojną. Szacuje się, że przebywało tam wówczas nawet 400 tys. uchodźców, robotników przymusowych i alianckich jeńców wojennych.

Niemiecka ludność cywilna nie miała żadnych bezpośrednich doświadczeń z działaniami wojennymi. Niemcy nie były okupowane, jak inne państwa przez Niemcy zajęte, czyli ludzie nie mieli tej świadomości, co znaczy okupacja – wyjaśnił w rozmowie z Polskim Radiem historyk prof. Bogdan Musiał.

W nocy z 13 na 14 lutego 1945 roku, gdy mieszkańcy Drezna cieszyli się ostatnimi chwilami karnawału, w kilku falach nadleciało ok. 800 brytyjskich bombowców Avro Lancaster. Nie napotkały oporu. Niemieckie lotnictwo było zdziesiątkowane, a RAF skutecznie korzystał z osłony antyradarowej. Samoloty naprowadzające bez problemu namierzyły Drezno ok. godziny 22:00. Celem były dworzec i węzeł kolejowy, skąd wyruszały transporty wojska na fronty wschodni i włoski. Na przedmieściach znajdowały się fabryki produkujące karabiny i okręty do desantowania czołgów. Powinny ucierpieć przede wszystkim zakłady Kelle and Hildebrand zajmujące się produkcją dział i oprzyrządowania U-Bootów czy zakłady Goehle Werk produkujące elementy artyleryjskie. Tymczasem flary naprowadzające zrzucono na stadion, zabytkowe stare miasto i osiedla mieszkaniowe.

Bombardowanie Drezna i burza ogniowa

Ponad 200 Lancasterów zrzuciło kilkutonowe bomby burzące oraz 200 tys. ton bomb zapalających, rozpętując w mieście piekło. Po kilku godzinach, gdy strażacy gasili pożary, a ludzie gromadzili się na ulicach, nadleciało ponad 500 bombowców i przeprowadziło jeszcze potężniejszy atak. Bombardowanie falami to strategia Luftwaffe, którą zainspirował się Harris.

Rozpętała się burza ogniowa przypominająca płonący huragan, a ogień zasysał cały tlen z okolicy. Wiatr wyrywał drzewa i wsysał wszystko w płomienie. Źródła piszą o dzieciach wyrywanych z rąk rodziców i wciąganych w ogień. Nie można było zostać w budynkach, bo zawalały się jeden za drugim. Ci, którzy ukryli się w piwnicach, upiekli się jak w piekarniku, bo gorące powietrze przemieszczało się tam znacznie szybciej.

Chwytają się bruku, latarni, koszy na śmieci, wszystkiego. Gorący podmuch zrywa z nich ubrania. Temperatura burzy ogniowej sięga 1500 stopni Celsjusza. Rynsztokami płyną strumienie roztopionego metalu. Ogień wysysa tlen, a zmiany ciśnienia spowodowane piekielną burzą rozrywają ludziom płuca – opisują Polimaty.pl.

Ci, którzy szukali schronienia w rzece, ugotowali się żywcem. Nie można też było uciekać ulicami, bo topiły się kostka brukowa oraz asfalt, w których grzęzły nogi. Ludzie dusili się z braku tlenu, umierali zatruci oparami.

Płonące kwartały miasta wyrzucają na ogromną wysokość masy rozgrzanego powietrza i jednocześnie zasysają chłodniejsze powietrze z dołu. Tworzą się ogniowe huragany. Prędkość powietrza wirującego wokół gigantycznego ogniska dochodzi do kilkuset kilometrów na godzinę. Ludzie są porywani gorącym wichrem i ciskani w samo centrum inferna. Ci znajdujący się na ulicach wyglądają, jakby niewidzialny magnes wciągał ich do piekła – czytamy na Polimaty.pl.

Tysiąc osób zdołało dotrzeć do głównego schronu. Później ratownicy odkryli, że był wypełniony zielono-brązową mazią i kośćmi. Ludzie po prostu stopili się jak wosk.

O świcie nad Dreznem pojawiły się amerykańskie bombowce, atakując fabryki. Bombardowanie miało być precyzyjne, ale niebo przesłaniał dym. Jedna z grup pomyliła miasta i zbombardowała Pragę. Jak podają źródła, Mustangi otworzyły też ogień z karabinów maszynowych do ludzi zgromadzonych w drezdeńskich parkach. Na tym jednak nie koniec, bo 15 lutego 211 amerykańskich bombowców miało za zadanie zniszczyć fabrykę oleju syntetycznego niedaleko Lipska. Cel zakryły chmury, więc samoloty zawracają nad cel drugorzędny – Drezno. 

Bombardowanie Drezna. Zdjęcie przedstawiające ofiary czekające na kremacjęŹródło zdjęcia: Wikimedia Commons/Bild 183-08778-0001/Bundesarchiv, Bild 183-08778-0001 / Hahn / CC-BY-SA 3.0
Bombardowanie Drezna. Zdjęcie przedstawiające ofiary czekające na kremację

Reakcja na bombardowanie Drezna

Alianci ogłosili sukces, a tymczasem Goebbels ujawnił prawdziwe skutki bombardowania, oczywiście pomijając nieprzygotowanie Niemców do obrony. Zachęcał do walki z wrogiem, a zdjęcia zniszczonego Drezna wysyłał anonimowo do neutralnej prasy w wielu krajach, robiąc z aliantów terrorystów. Niemcy podali, że w bombardowaniu zginęło 200 tysięcy ludzi, gdy tak naprawdę liczbę ofiar szacuje się na 18- 25 tysięcy.

Mimo propagandy, Niemcy zrozumieli, że Hitler zawiódł, bo nie zapewnił im obrony, a do tego wycofał baterie przeciwlotnicze na wschód, przez co bombardowanie Drezna okazało się tak skuteczne. Nie dało się też ukryć, że włodarz miasta uciekł i skrył się na czas nalotu w górach.

Prof. historii militarnej Saul David z Uniwersytetu Buckingham zwrócił uwagę, że Brytyjczycy i Amerykanie również byli w szoku, gdy ujawniono jak naprawdę wyglądało bombardowanie Drezna. Społeczeństwo dowiedziało się, że ktoś w jego imieniu dokonał masakry ludności cywilnej. Amerykanie zaczęli wypierać się działań Brytyjczyków, a Churchill czuł się winny i zdystansował się do bombardowań niemieckich miast. Zalecił dowódcom, by unikali działań, które mogły przypominać działania terrorystyczne. Cała wina skupiła się na Harrisie, a reputacja brytyjskiego lotnictwa bombowego legła w gruzach.

Do zakończenia II wojny światowej Drezno było bombardowano jeszcze trzykrotnie, ale żaden z kolejnych nalotów nie przyniósł tyle szkód, co te z pamiętnej nocy – pisze histmag.org.

Warto dodać, że po wojnie radziecka propaganda stanęła po stronie Niemców, krytykując alianckie naloty dywanowe jako zbrodnię obliczoną na zabijanie cywilów.

Najgorszą zniewagą było przemówienie Churchilla po zakończeniu II wojny światowej. Wychwalał wszystkich rodzajów wojsk, ale o lotnictwie bombowym i 55 tys. lotników nawet nie wspomniał – zwrócił uwagę prof. Saul David.

Źródła: Piotr Zychowicz „Alianci. Opowieści niepoprawne politycznie V”,  Netflix „Najważniejsze wydarzenia II wojny światowej w kolorze”. Warhist.pl, „Rzeczpospolita”, History.com, BBC

Źródło zdjęcia:

Naukowcy stworzyli ksenoboty. Żywe roboty rozmnażają się z pomocą komórek macierzystych i sztucznej inteligencji Previous post Naukowcy stworzyli żywe roboty. „Ksenoboty mogą się rozmnażać”
Pfizer zapowiada cykliczne szczepienie na COVID-19 i szczepienie dzieci Next post Szef firmy Pfizer: „coroczne szczepienia na Covid-19 przez wiele lat”