Wasilij Błochin – kat Stalina, który zabił tysiące Polaków z Ostaszkowa

Potwory istnieją. Przykładem jest Wasilij Błochin czyli zaufany kat Stalina i jego specjalista od „czarnej roboty”. Likwidował swoich rodaków podczas Wielkiego Terroru oraz Polaków w czasie Zbrodni Katyńskiej. Szacuje się, że w trakcie 30-letniej służby osobiście wysłał w zaświaty nawet 10-15 tys. ludzi, choć niektórzy historycy twierdzą, że ma na sumieniu nawet 50 tys. ludzkich istnień.

Józef Stalin, by realizować swój makabryczny plan, potrzebował bezwzględnych siepaczy takich jak np. „sadystyczny karzeł” Nikołaj Jeżow, „rzeźnik łubiański” Ławrientij Beria . Nikita Pietrow w książce “Psy Stalina” pisze, że reżim szczególnie poszukiwał osób zdolnych do masowego, codziennego i beznamiętnego torturowania, likwidowania oraz przeprowadzania na ludziach eksperymentów. Wybrańcy mieli utworzyć “grupę specjalną” (spiecgruppa). Szukano osób spaczonych psychicznie, silnych fizycznie, najlepiej słabo wykształconych. Okrutny żołnierz armii carskiej i fanatyk Lenina Wasilij Błochin, nadawał się idealnie.

Wasilij Błochin – kat i pastuch

Potwór urodził się 7 stycznia 1895 roku w Suzdalu w biednej chłopskiej rodzinie. Pracował m.in. jako pastuch i stajenny, a już w 1924 roku zaczął karierę na Łubiance jako komisarz do zadań specjalnych Oddziału Specjalnego przy Kolegium OGPU. Jego głównym zadaniem były wyroki śmierci. W 1926 roku awansował na p.o. Komendanta OGPU i zastąpił skazanego Karla Wejsa. Pełnił to stanowisko aż do przejścia na emeryturę.

On i inni kaci na Łubiance narzekali, że byli przepracowani. W książce Pietrowa można znaleźć wyznanie jednego ze współpracowników Błochina, który mówił, że musieli myć się do pasa wodą kolońską, bo nawet psy uciekały od zapachu ich “pracy”.

Wielka Czystka w Rosji

Dlaczego tak bardzo Stalin przypodobał sobie Błochina? Jako czekista i funkcjonariusz WCzK oraz NKWD był bardzo posłuszny. Wykazał się w 1934, gdy kierował egzekucjami „starych bolszewików”. Brał udział w czystkach w latach 1937-38, pozbywając się m.in. swoich kolegów i byłych przełożonych takich jak np. Gienrich Jagoda. Wkrótce miał „rozwinąć skrzydła” zajmując się Polakami.

5 marca 1940 roku Politbiuro podjęło kolejną makabryczną decyzję. Stalin i jego paladyni postanowili wymordować polskich oficerów, policjantów, księży, właścicieli ziemskich, wziętych do niewoli w 1939 roku. Polskich jeńców przetrzymywano w obozach w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie – pisze ‘Focus”.

Zbrodnia w Ostaszkowie

Jak podaje Focus.pl, szefowie Zarządu NKWD obwodu smoleńskiego, kalinińskiego i charkowskiego, ich zastępcy oraz komendanci wojskowi zarządów obwodowych NKWD, głowili się, jak przeprowadzić tak masowe egzekucje i sprawnie wykonać rozkaz nr 00350 „O rozładowaniu więzień NKWD”. Do akcji wkroczył Błochin.

5 kwietnia 1940 roku Błochin podobno rozpoczał masakrę słowami: „No chodźmy, zaczynajmy”. Polacy z obozu w Ostaszkowie zaczęli trafiać do budynku NKWD przy ulicy Sowieckiej 2 (obecnie mieści się w nim Twerski Instytut Medyczny) i do wyciszonego pomieszczenia egzekucyjnego.

To było już w pierwszy dzień. Tak więc poszliśmy. I wówczas zobaczyłem całą tę grozę. Przyszliśmy tam. Po kilku minutach Błochin włożył swoją odzież specjalną: brązową skórzaną czapkę, długi skórzany brązowy fartuch, skórzane brązowe rękawice z mankietami powyżej łokci. Na mnie wywarło to ogromne wrażenie – zobaczyłem kata – relacjonował zbrodniarz Dmitrij Tokariew w 1991 roku.

Zbrodnia katyńska

Źródła podają, że to Błochin stworzył “teoretyczne podwaliny zbrodni katyńskiej”. Sprowadził koparki i ich operatorów, rozkazał wytłumić ściany wojłokiem, ustanowiał dzienne normy 250 egzekucji i zarządził używanie pistoletów PP Walther kaliber 7,65 mm, które mniej się przegrzewały i miały obarczyć winą Niemców.

Zarządził, by kaci nosili rzeźnickie fartuchy, bo „mundur funkcjonariusza musi być zawsze czysty”. To on przed likwidacją potwierdzał tożsamość każdego skazańca, zadając cztery pytania. Jak informuje IPN, Błochin tylko pierwszej nocy zastrzelił 330 osób, przeważnie funkcjonariuszy policji i oficerów Korpusu Ochrony Pogranicza oraz wywiadu.

Błochin i jego kaci oraz zabijali średnio 1 osobę na 2-3 minuty Tokariew o masowych egzekucjach mówił później „prawdziwy przemysł”. Gdy obóz w Ostaszkowie był już pusty, Błochin zorganizował wielką pożegnalną libację dla katów w nagrodę za pozbycie się 6311 osób. On sam otrzymał od Berii premię pieniężną w wysokości miesięcznego uposażenia.

W rozstrzeliwaniach uczestniczyło około 30 osób. Sam Błochin, który wydawał broń, Siniegubow, Kriwienko, Rubanow, nadzorcy więzienni oraz kierowcy. Szofer Tokariewa Nikołaj Suchariew chwalił się pewnego dnia, że „zdrowo się napracował” – podaje Focus.pl

Błochin został pochowany obok tysięcy swoich ofiar
Kat na emeryturze

Błochin przeszedł na emeryturę po śmierci Stalina w 1953 roku już jako major. Dostał odznaczenia państwowe m.in. Order Czerwonej Gwiazdy, Order “Znak Honoru”, a także dwie odznaki “Honorowego czekisty”, złoty zegarek oraz samochód Pobieda. Zmarł w 1955 roku. Niektórzy twierdzą, że popełnił samobójstwo, choć nie zostało to potwierdzone. Oficjalnie podawana przyczyna śmierci to nadciśnienie i zawał serca.

Został pochowany w alei zasłużonych Cmentarza Dońskiego w centrum Moskwy, a w 2010 roku dostał nawet nowy, elegancki pomnik. Spoczął obok prochów tysięcy ofiar stalinowskiego terroru. Trzeba jednak pamiętać, że to był to tylko jeden z niezliczonej liczby katów, którymi dysponował reżim.

Craig Glenday, naczelny redaktor publikacji Księgi Rekordów Guinnessa, przyznał mu w 2010 roku rekord „najbardziej płodnego kata”, podając liczbę 7 tys. egzekucji wykonanych w ciągu 28 dni – informuje TVP Info.

Źródło zdjęcia:

  • Wasilij Błochin: Facebook