Jaki jest stan rosyjskiej armii? „Kreml de la crème” Putina – potęga czy kłamstwo?

Czy Rosja dysponuje wystarczającą siłą, by pokonać Ukrainę lub zaatakować kraje NATO? Jaki jest stan rosyjskiej armii w 2022 roku? Okazuje się, że mimo liczebności, reform i modernizacji, Putin może nie poradzić sobie z Kijowem.

Władimir Putin grozi światu wojną, ale czy te groźby mają pokrycie w wojskowej sile? Jaki jest realny stan rosyjskiej armii? Od dawna mówi się o intensywnej modernizacji rosyjskiego wojska, które w 2022 roku ma zostać zasilone przez ponad 400 czołgów, transporterów opancerzonych i bojowych wozów piechoty, co potwierdziło Ministerstwo Obrony Rosji. Mowa jest o nowoczesnym uzbrojeniu, które „sprawdziło się  w różnych strefach klimatycznych”. Co więcej, już w 2018 roku ogłoszono, że Rosja chce kupować ok. 200 czołgów rocznie. Brytyjski komentator wojskowy Nicholas Drummond w 2020 roku oszacował, że Putin ma obecnie prawie 13 000 czołgów, co jest największą potęgą pancerną na świecie. To dwa razy więcej czołgów, niż ma USA, ale nie jest to jednak gwarancja zwycięstwa.

Ile żołnierzy i czołgów ma Rosja? Stan rosyjskiej armii

Zgodnie z najnowszym (za 2020 r.) rankingiem Global Firepower Military Strenght Ranking, siły Rosji stanowią drugą wojskową potęgę świata. Jak podaje Business Insider, armia Putina pod ukraińską granicą umieściła ponad 100 tysięcy żołnierzy, co jest zbyt małą siłą, by podbić Ukrainę. Jednak potencjał rosyjskiej armii jest znacznie większy, bo rosyjska armia to ok. 850 tysięcy żołnierzy aktywnego personelu wojskowego, a do tego dochodzi 250 tysięcy żołnierzy z sił rezerwy. Do tego należy doliczyć 50 tys. żołnierzy z sił paramilitarnych.

Wojska lądowe otrzymają czołgi T-72B3M, T-80BVM, T-90M, bojowe wozy piechoty BMP-3, zmodernizowane wozy piechoty BMP-2, a także transportery opancerzone BTR-82A – zapowiedział w 2022 roku rosyjski rząd. (Wyborcza)

Stan rosyjskiej armii na papierze przedstawia się imponująco. Szacuje się, że rosyjska armia to obecnie 12,5 tys. czołgów, 30 tys. jednostek opancerzonych, 544 śmigłowce atakujące, 445 samolotów transportowych, 772 myśliwce, 739 samolotów bojowych do atakowania celów na lądzie, 1,5 tys. śmigłowców, 6,5 tys. jednostek artylerii samobieżnej, 3,3 tys. samobieżnych wyrzutni rakietowych, 1 lotniskowiec, 70 okrętów podwodnych, 15 niszczycieli, 11 fregat, 86 korwet i 49 stawiaczy min. Co gorsza, Władimir Putin dysponuje bronią hipersoniczną, która ma w zasięgu wszystkie europejskie stolice. Grozą budzą też systemy rakietowe takie jak Cyrkon, Awangard i Posejdon. Pojawiają się też informacje, że Rosja w swojej armii implementuje rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji. W sumie Rosja wydaje rocznie na budżet obronny 154 miliardy dolarów.

A może stan rosyjskiej armii to tak naprawdę mistyfikacja i propaganda?

W czasie kilkudniowej wojny w sierpniu 2008 roku na jaw wyszło wiele słabości rosyjskiego wojska, m.in. problemy z łącznością, dowodzeniem, wyszkoleniem i przestarzałym sprzętem. Rosja gruzińską wojnę wygrała, bo potencjał przeciwnika był nieporównywalnie mniejszy, ale potrzeba zmian stała się paląca – pisze „Wprost”.

Armia Władimira Putina nie jest taka straszna, jak ją malują. Na Białorusi pozbawieni wyżywienia pijani rosyjscy sołdaci gubią rozładowywany sprzęt i handlują paliwem na masową skalę. W Donbasie trwa łapanka na mężczyzn, wcielanych siłą do armii, która ma najechać Ukrainę – a ewakuacja cywilów to wielka kompromitacja zdolności organizacyjnych Rosji – pisze Jakub Mielnik na łamach „Wprost”.

Media i eksperci zwracają uwagę, że rosyjska armia nie jest jednak tak naprawdę silna sprzętem i technologiami, ale doświadczeniem bojowym, zdobytym m.in. w Syrii, Gruzji i Afganistanie. Jak informuje Polsat News, „wśród najwyższych rangą dowódców w rosyjskich siłach zbrojnych są wojskowi, którzy brali udział w obu wojnach czeczeńskich, a potem w operacji w Syrii.” Przykładowo, dowódca Marynarki Wojennej adm. Nikołaj Jewmienow dowodził grupami atomowych okrętów podwodnych Floty Pacyfiku, dowódca Sił Powietrzno-Kosmicznych gen. Siergiej Surowikin brał udział w konflikcie zbrojnym na terytorium Tadżykistanu, w drugiej wojnie czeczeńskiej (1999-2009) i operacji w Syrii, a szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych gen. Walerij Gierasimow dd 1993 roku dowodził 144. dywizją zmechanizowaną w Tallinie, która w 1994 roku została przeniesiona do obwodu smoleńskiego. Jednocześnie, „duża część żołnierzy rosyjskich zebranych przy granicy to młodzi żołnierze poborowi, bez realnego doświadczenia bojowego”. 

Czy Rosję stać na wojnę? Ogromne koszty społeczne



Rosja dysponuje wystarczają armią, by teoretycznie podbić Ukrainę, ale co dalej? Problemem są pieniądze i kryzys gospodarczy. Pamiętajmy, że okupacja podbitego kraju to koszty finansowe i społeczne. W tej kwestii Rosja już taka mocna nie jest.

Kreml co do zasady nie dba o odbiór społeczny. Świadczy o tym m.in. podniesienie wieku emerytalnego czy stawki VAT w przededniu mistrzostw świata w piłce nożnej w 2018 roku. Jednak wizerunkowe straty, które potencjalnie przynieść mogłyby masowe pogrzeby, ukrywane oczywiście, zabitych rosyjskich żołnierzy mogą być zbyt potężne, nawet jak dla niewzruszonego niesnaskami rosyjskiego narodu – pisze Mariusz Marszałkowski. (Biznes Alert)

Źródło zdjęcia:

  • Stan rosyjskiej armii – potęga czy kłamstwa Putina?: YouTube