Komisja Europejska, na wniosek Francji, szykuje zmiany prawa, które mogą boleśnie uderzyć w polski przemysł przetwórstwa ryb i polski rynek pracy. Mowa jest nawet o “upadku polskiego przetwórstwa rybnego”. Polscy politycy zablokują niekorzystne dla Polski zmiany przepisów?
Polska jest światowym potentatem w przetwórstwie ryb, szczególnie jeśli chodzi o łososia. Jesteśmy trzecim, po Szwecji i Danii, eksporterem łososia na unijny rynek. Niestety, to może ulec zmianie. Przemysł przetwórczy w Polsce może mieć poważne problemy, a nawet stanąć na krawędzi bankructwa. Komisja Europejska chce zaimplementować przepisy uderzające w polskie przetwórstwo ryb i dające znaczącą przewagę przemysłowi francuskiemu.
Więcej wiedzy? Zobacz Instagram i Facebook
Komisja Europejska kontra polskie ryby. Nowe przepisy na korzyść Francji
Przygotowany przez Komisję Europejską projekt zmian zakłada „zwiększenie wymagań higienicznych dla niektórych rodzajów mięsa i produktów rybołówstwa”. Oznacza to bardzo rygorystyczne normy. Jak wyjaśnia Money.pl, Bruksela chce ograniczyć tzw. stiffening (usztywnianie) do 96 godzin.
To technologia przetwarzania ryb. Wędzone filety są zamrażane w temperaturze od -7 do -14 stopni C, by można je było później pokroić na plastry. Obecnie zamrożone filety mogą leżeć w odpowiedniej temperaturze nawet dłużej niż cztery dni. UE, zmieniając przepisy, chce walczyć z listeriozą, chorobą zakaźną wywołaną przez bakterie, choć firmy twierdzą, że stiffening jest bezpieczny
– pisze Money.pl.
Wyliczono, że nowe unijne przepisy oznaczałyby dla polskiego przemysłu przetwórstwa ryb wielomilionowe straty. Europosłanki Anna Fotyga z PiS oraz Magdalena Adamowicz i Elżbieta Łukacijewska z PO sprzeciwiają się projektowi zmian, argumentując, że „limit stiffeningu będzie miał istotny wpływ na sektor przetwórstwa rybnego w UE, w szczególności w Polsce, wpływając jednocześnie na konkurencyjność i faworyzując przetwórców ze starych państw członkowskich”. Podkreślają, że proponowane akty prawne przede wszystkim uderzą w możliwość stosowania technologii przyjętej przez polskich producentów. Anna Fotyga dodała, że “zmiany nie zostały poparte żadną analizą naukową, ani też ekspertyzą EFSA (Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności)”.
CZYTAJ WIĘCEJ O RYBACH:
- Najzdrowsze ryby w diecie – TOP 7
- Jedzenie sushi grozi tymi chorobami
- Ryby z Bałtyku są trujące? Nowe badania
- Najstraszniejsze ryby świata. Morskie potwory jak z horroru [TOP 8]
- Jak się robi paluszki? Skład surimi
Elżbieta Łukacijewska wyjaśniła, że „od 2018 r. na 114 przypadków zatruć listerią (bakteria, która może wystąpić m.in. w produktach rybnych) tylko 2 przypadki były po produkcji w naszym procesie. To promil. 12 było w tej innej technologii”.



Akt prowadzony w pewnej ciszy i braku transparentności będzie przedmiotem debaty w PE. Mamy do czynienia z nie do końca czystą walką konkurencyjną ze strony producentów reprezentujących inne państwa członkowskie
– oceniła Anna Fotyga w rozmowie z PAP.
Emilia Schomburg, rzecznik prasowy firmy Mowi, uważa, że proponowane regulacje unijne mogą nawet całkowicie zniszczyć polski przemysł przetwórstwa łososia. Dodała, że „proces legislacyjny został uruchomiony na wniosek producentów francuskich, którzy produkują w zupełnie innych systemach niż Polacy”. Ostrzega, że Polska straciłaby możliwość eksportu łososia, a przy tym kilkanaście tysięcy osób straciłoby w Polsce pracę. Jej zdaniem, Francja podejmuje działania celowo wymierzone w proces produkcji stosowany w Polsce, a także w Szwecji i Danii.
Chcieliby oni, żeby tylko ich standardy – starsze i mniej bezpieczne – były akceptowane w UE. Należy wspomnieć, że w większości krajów europejskich, większość oferowanego łososia pochodzi z Polski i została w Polsce przetworzona. Na przykład w Niemczech 60 proc. łososia, który jest w sprzedaży, pochodzi z Polski. Przez 20 lat staliśmy się gigantem w przetwórstwie. Eksport łososia z Polski to około 2,5 mld euro rocznie, czyli 7 proc. całego eksportu spożywczego. Co ciekawe, Francuzi mówią wprost, że nasz proces nie jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa żywności i nawet przyznają, że znaleźli po prostu +kruczek prawny+
– oświadczyła Emilia Schomburg z firmy Mowi. (Money.pl)
Jak wyjaśnia Money.pl, polski proces produkcji polega na tym, żeby łososia przed plasterkowaniem lekko podmrozić do temperatury od -4 do -7 stopni C. Francuzi schładzają łososia do temperatury -3 stopni C, więc próbują zablokować nasz zakres temperatur i wprowadzić ramy czasowe.
Źródło: Money.pl, Bankier.pl, PAP, Portal Spożywczy
Więcej wiedzy? Zobacz Instagram i Facebook