Eilert Dieken – to na jego rozkaz zginęła rodzina Ulmów. Ujawniono co stało się z nim po wojnie

Niemieccy zbrodniarze wojenni po 1945 roku często nie ponosili żadnej kary, a do tego robili kariery i cieszyli się społecznym szacunkiem. Przykładem może być Eilert Dieken, na którego rozkaz zginęła rodzina Ulmów. Nigdy nie stanął przed wymiarem sprawiedliwości za swoje zbrodnie.

Rodzina Ulmów została rozstrzelana 24 marca 1944 roku we wsi Markowa. Józef i Wiktoria Ulmowie oraz ich sześcioro dzieci zginęli wraz z rodzinami żydowskimi, które ukrywali. Wiktoria była w siódmym miesiącu ciąży. Rozkaz rozstrzelania wydał porucznik żandarmerii niemieckiej Eilert Dieken. Okazuje się, że niemiecki zbrodniarz dożył sędziwego wieku w spokoju i szacunku. Nigdy nie stanął przed wymiarem sprawiedliwości.

Eilert Dieken i rodzina Umów. Niemiecki zbrodniarz nigdy nie poniósł kary

Instytut Pileckiego w Berlinie pozyskał prywatne archiwum Eilerta Diekena, zawierające m.in. notatki, odznaczenia i dokumenty urzędowe. Okazuje się, że po II wojnie światowej wrócił w rodzinne strony do Esens nad Morzem Północnym w Dolnej Saksonii. Kontynuował służbę w zachodnioniemieckiej policji. Zmarł w 1960 roku.

W archiwum znaleziono dokumenty z postępowań denazyfikacyjnych Diekena z lat 1946 i 1949. Komisja aliancka stwierdziła, że nie było przeciwwskazań, by mógł nadal pracować po wojnie jako policjant. Okazało się również, że awansował na stopień porucznika we wrześniu 1944, a więc już po tym, gdy rodzina Ulmów została zamordowana.

W czasie niemieckiej okupacji w Polsce Eilert Dieken służył w powiecie nowosądeckim Generalnego Gubernatorstwa jako komendant posterunku żandarmerii.  Jak wynika z dokumentów, Dieken nigdy formalnie nie należał do SS i NSDAP. Oficjalnie nie był więc nazistą.

Na jednej z fotografii, jeszcze sprzed II wojny światowej Dieken pogodnie patrzy w obiektyw wraz z żoną. Między nimi siedzą dwie małe dziewczynki – córki. Kolejne zdjęcia – w gronie rodzinnym, na urlopach, w domu, na polowaniu – pozwalają odtworzyć sielankowe życie prywatne i zawodowe człowieka, który unicestwił rodzinę Ulmów, od czasów wilhelmińskich, przez III Rzeszę aż po okres powojenny – pisze Polsat News.

Jak podkreślają badacze z Instytutu Pileckiego, Eilert Dieken „dożywał starości w gronie najbliższych, szanowany przez współobywateli i otoczony pamiątkami z życia zawodowego i prywatnego”. Przypominają również, jak liczne zbrodnie popełnione na cywilnej ludności na wsiach popełnione przez Niemców nigdy nie zostały rozliczone, chociaż były badane przez polską prokuraturę. Po przekazaniu materiałów śledczych do Niemiec Zachodnich, śledztwa te prawie zawsze kończyły się ich umorzeniem.

Polskie świadectwa, co ciekawe, rzadko spotykały się z zaufaniem niemieckiej prokuratury, śledztwa prowadzone były niechętnie. Za każdą zbrodnią stali jednak konkretni ludzie, bardzo często tzw. zwykli Niemcy – podkreśla Hanna Radziejowska, szefowa filii Instytutu Pileckiego w Berlinie. (Polsat News)

Rodzina Ulmów uhonorowana

13 września 1995 r. Instytut Yad Vashem w Jerozolimie uhonorował pośmiertnie Józefa i Wiktorię Ulmów tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Od 2018 r. w rocznicę tragicznych wydarzeń w Markowej – 24 marca – decyzją Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką.

👉 24 marca 1944 r. za przechowywanie Żydów w Markowej na Rzeszowszczyźnie, niemiecka żandarmeria (rozkazy wydawał por….

Opublikowany przez Fundacja Patriotyczna im. Witolda Pileckiego Środa, 24 marca 2021

Sad Pamięci / The Orchard of Remembrance

Źródło zdjęcia:

  • Józef Ulma i Wiktoria Ulma. Eilert Dieken wydał rozkaz, by rodzina Ulmów została zamordowana, nigdy nie poniósł kary: Wikimedia Commons