Koniec świata w filmach i grach. Który scenariusz jest najbardziej prawdopodobny? [TOP 7]

Koniec świata, upadek cywilizacji, apokalipsa… każdego dnia bombardują nas defetystyczne wizje i przepowiednie. Zamiast jednak skupiać się na proroctwach, którymi straszą nas jasnowidz Jackowski, Nostradamus czy Baba Wanga, warto przyjrzeć się jak „koniec wszystkiego” widzi popkultura w grach komputerowych i filmach. Okazuje się, że w wielu przypadkach są to dość prawdopodobne scenariusze i teorie…

Czym jest koniec świata? To pojęcie dość szerokie i niekoniecznie oznacza zniszczenie Ziemi. Z „ostatecznym końcem” utożsamiany jest raczej upadek naszej cywilizacji, co wyraźnie podkreślają popkulturowe wizje w grach komputerowych i filmach. Choć często to science fiction, to rzeczywistość wykreowana przez programistów i reżyserów niejednokrotnie prezentuje nam dość prawdopodobny koniec świata.

Sztuczna inteligencja – czy stanowi zagrożenie dla człowieka?

Sztuczna inteligencja, jak podkreślają naukowcy, często mylona jest ze sztucznie stworzoną świadomością. Jednak popkultura serwuje nam często wrogie AI, które chce zniszczyć ludzkość. Przykładem może być film „Terminator”, gdzie system komputerowy Skynet przejmuje kontrolę nad arsenałem wojskowym i eliminuje ludzi za pomocą bomb atomowych, a później rękami morderczych maszyn. Robot Ultron z filmu “Avengers: czas Ultrona”, czyli kolejna zbuntowana sztuczna inteligencja, również chciał zmieść ludzkość z powierzchni ziemi. Niedobitki ludzkości z gry “Enslaved: Odyssey To The West” kryjące się przed złymi robotami, to coraz bardziej prawdopodobny scenariusz.

Czy słusznie obawiamy się sztucznej inteligencji? Naukowcy na łamach „Journal of Artificial Intelligence Research” ostrzegają, że pewnego dnia sztuczna inteligencja może stać się zagrożeniem, więc już teraz konieczne jest stworzenie rozwiązań określanych jako „algorytm powstrzymujący”. Zdaniem ekspertów z Towarzystwa Maxa Plancka w Europie, „niebezpieczeństwo jest tuż za rogiem”. Co więcej, ruszyły już takie inicjatywy jak  m.in. Stop Killer Robots, którą wspiera Elon Musk. Przed sztuczną inteligencją ostrzegał także Stephen Hawking. Przewidywał, że człowiek ze swoją powolną biologiczną ewolucją nie będzie w stanie sprostać super inteligentnym maszynom.

Wirusy, epidemie i zombie – mikroby spowodują koniec świata?

Gdy jedni twierdzą, że koniec świata będzie głośny i dosłownie “wybuchowy”, wiele osób uważa, że upadek cywilizacji nastąpi po cichu, a spowodują go wirusy. Niekoniecznie będzie to atak zombie jak w filmach “28 dni później”, “Jestem legendą”, “Świt żywych trupów”, “World War Z”, serialu “The Walking Dead”, czy grach “The last of us” i “Dying light”. Jednak pod plagę żywych trupów możemy podstawić każdą inną, a skutek będzie podobny. Dramat będzie miał wiele aktów, co dobrze oddają chociażby pierwsze odcinki “Fear the walking dead”. Co ważne, kolejne produkcje zrywają z ukazywaniem globalnej masakry i pożogi, a koniec świata sprowadzają do dramatu pojedynczej jednostki, co momentami jest bardziej przerażające i przejmujące, niż hordy zombie terroryzujące zniszczone miasta.

Studenci z uniwersytetu w Leicester opublikowali artykuły Zombie Epidemic oraz Another Zombie Epidemic , w których opisali jak dostosowali model SIR z 1927 roku, symulujący przebieg epidemii, do teoretycznej inwazji żywych trupów. Z ich symulacji wynika, że przy zaledwie jednej osobie zarażonej “wirusem zombie”, już po 100 dniach na Ziemi byłoby zaledwie… 181 osób zdrowych. Populacja zombie wynosiłaby zaś 190 milionów. Gdy wprowadzili do symulacji czynniki takie jak odizolowane geograficznie regiony i konieczność pokonywania odległości przez zarażone osobniki, okazało się, że zostały 273 osoby zdrowe.

To oczywiście tylko zabawy – a właściwie zastosowanie prawdziwych metod obliczeniowych do hipotetycznego scenariusza. Jednak w przypadku – odpukać – groźnej choroby zakaźnej, scenariusz może wyglądać podobnie, nawet bez prawdziwych zombie – pisze spidersweb.pl.

Jak naprawdę będzie upadać cywilizacja, gdy wybuchnie zabójcza epidemia? Warto zobaczyć np. film “Contagion”, by się przekonać. Jeśli ktoś jednak woli bardziej “fantastyczne” przedstawienie apokaliptycznej plagi, warto obejrzeć film “Resident evil” czy serial “Bastion”.

Kosmiczna katastrofa. Thanos nam nie grozi, ale…

Thanos z filmu “Avengers: Wojna bez granic” w ułamku sekundy usunął połowę życia we wszechświecie. Na wielu odległych od Ziemi planetach nikt nawet nie wiedział, dlaczego ich bliscy nagle zamienili się w pył. Ziemi może jednak naprawdę grozić taka kosmiczna katastrofa. Przykładem może być ewentualny wybuch supernowej. Naukowcy podejrzewają, że wybuch jednej lub większej liczby supernowych, który miał miejsce 65 lat świetlnych od Ziemi, mógł przyczynić się do masowego wymierania gatunków i gwałtownego spadku bioróżnorodności naszej planecie ok. 359 mln lat temu. Wybuch supernowej był prawdopodobnie źródłem silnego promieniowania kosmicznego pod koniec okresu dewonu.

Gdy Thanos w “Avengers: Infinity War” i “Avengers: Koniec gry” używał rękawicy z klejnotami nieskończoności, wyzwalała się ogromna ilość promieniowania gamma. Tymczasem w kosmosie jednym z najpotężniejszych zjawisk są właśnie energetyczne błyski gamma. Jak wyjaśnia dr Julian Sitarek z katedry astrofizyki Uniwersytetu Łódzkiego, “są najbardziej gwałtownymi, najbardziej energetycznymi procesami we Wszechświecie”. Jeden taki błysk emituje energię, którą Słońce wyprodukuje w ciągu całego swojego życia, czyli około dziesięciu miliardów lat. Niektórzy naukowcy przypuszczają, że jeśli źródło błysku gamma z naszej Galaktyki byłoby skierowane w stronę Ziemi, mogłoby spowodować masowe wymieranie.

Nie da się go jednak przewidzieć – błyski przychodzą ze wszystkich zakątków Wszechświata i nie można ustalić kiedy, ani z którego kierunku będzie można je zaobserwować – wyjaśnia dr Sitarek. (tvn24.pl)

Co ciekawe, futurysta Jamais Cascio ostrzega, że ostateczna masakra w kosmosie prawdopodobnie już trwa i ludzie nawet nie zdają sobie z tego sprawy. Na łamach Biuletynu Naukowców Atomowych wyjaśnił, że wszechświat znajduje się w niebezpiecznym stanie energetycznym, który nazwał „fałszywą próżnią”.

Zagłada atomowa jak w “Fallout” i “Metro: Last Light”

Czy zagłada atomowa to możliwy koniec świata? Motyw atomowego grzyba w popkulturze jest mocno eksploatowany. Mamy więc nuklearną zagładę w grach “Fallout”, “Wasteland” i “Metro: Last Light”, a także pragnącą zniszczyć ludzkość sztuczną inteligencję w serii filmów “Terminator”, która wywołuje atomowy holokaust. Mamy również takie filmy jak ‘‘Ostatni brzeg”, “Jericho”, “Księga ocalenia”, “Nazajutrz” i “Threads” ukazujące postapokaliptyczne skutki nuklearnej zagłady. Ciekawa jest również produkcja “Six-String Samurai”, traktująca o postapokalipsie z przymrużeniem oka.

Jeśli zaczną nam na głowę spadać bomby atomowe, to raczej nie schowamy się w lodówce jak Harrison Ford w filmie “Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki”. Przeprowadzano liczne symulacje, np. “co by było gdyby bomba atomowa spadła na Warszawę”, pokazując siłę współczesnego arsenału nuklearnego. Oczywiście globalne bombardowanie zapewne przeżyłoby sporo osób. Problemem jest jednak poradzenie sobie później m.in. z promieniowaniem, nuklearną zimą, brakiem pożywienia i wody. Dość realistyczne wydają się więc wizje i sceny z anime “Barefoot Gen”, czy chociażby animacja “A gdy zawieje wiatr” przedstawiająca losy małżeństwa powoli umierającego z powodu głodu i choroby popromiennej. Jedną z najbardziej dramatycznych wizji końca świata prezentuje również film “Droga” ukazujący wędrówkę ojca i syna przez postapokaliptyczne pustkowie.

Czy wojna atomowa może kiedyś spowodować koniec ludzkości? Pomyślcie ilu jest na świecie niezrównoważonych polityków z arsenałem atomowym lub terrorystów i sami odpowiedzcie sobie na to pytanie…

Inwazja kosmitów w filmach i grach. Czy obcy są niebezpieczni?

Czy grozi nam inwazja kosmitów jak w filmie “Wojna światów” (oparta na książce H. G.Wellsa) i wyeliminowanie ludzkości? Czy filmy “Dzień Niepodległości” i “Aliens” to ostrzeżenie? Jeśli tylko spotkamy obcych, może grozić nam koniec świata rodem z gier “Chrono Trigger”, “Crysis” i “Half-life”. Tak przynajmniej twierdził Stephen Hawking. W 2016 roku w “Stephen Hawking’s Favorite Places” powiedział, że jeśli kosmici przybyliby na Ziemię, moglibyśmy skończyć jak Indianie po odkryciu Ameryki przez Krzysztofa Kolumba, a wszyscy wiemy, że ta historia nie skończyła się dla nich dobrze. Możemy zostać nie tylko podbici, ale zabójcze mogą również okazać się dla nas kosmiczne choroby.

Podbijanie planet to dla nich dogodna taktyka. Każda nowa planeta to nowe surowce, które pozwalają zbudować nowe statki i wyruszyć w dalszą drogę. Kto wie, jakie cele oni sobie stawiają – mówił Hawking.

Kataklizmy, wybuchy wulkanów i katastrofa ekologiczna

Koniec świata wywołany przez roztopienie lodowców, przebiegunowanie Ziemi i zmiany klimatyczne jak np. w filmie i “Pojutrze” (nagła epoka lodowcowa) to tylko science fiction? A jednak, to całkiem możliwe, choć w rzeczywistości zagłada nie byłaby tak spektakularna i błyskawiczna jak w filmach katastroficznych typu “2012” i “Zapowiedź” (“Knowing”).

Zalana Ziemia jak w filmie “Wodny świat” raczej nam nie grozi. Jednak jak ostrzegał Stephen Hawking, jeśli nie zatrzymamy globalnego ocieplenia, to Ziemia zamieni się w drugą Wenus. Temperatury osiągną 250 stopni Celsjusza, będą padać deszcze kwasu siarkowego. Prognozował, że do 2600 roku osiągniemy również maksimum dopuszczalnej populacji, dla której zabraknie energii i surowców.

Do tego grożą nam katastrofy takie jak np. wybuch wulkanu Yellowstone. Jak przewidują naukowcy, erupcja zniszczyłaby większość terytorium Stanów Zjednoczonych, a pozostała część ludzkości musiałaby mierzyć się z innymi zagrożeniami niż epickie strumienie lawy. Jednymi z najpoważniejszych byłyby głód i wulkaniczna zima (dolna część atmosfery ochłodziłaby się). Jak czytamy na łamach “The Guardian”, po wybuchu wulkanu Yellowstone, na Ziemi zostałoby żywności na 74 dni.

Wybuch wulkanu Yellowstone możemy oglądać m.in. w filmie “2012”. Natomiast survivalowa gra “Frostpunk” i film “Snowpiercer” świetnie oddają klimat walki o przetrwanie, gdyby zaskoczyła nas epoka lodowcowa. Te produkcje pokazują jednak, że nawet gdyby nastąpił koniec świata, ludzkość będzie zawzięcie walczyła o przetrwanie.

Brak możliwości reprodukcji czyli bezdzietny koniec świata

Od dawna eksperci ostrzegają, że coraz więcej czynników wokoło nas wpływa negatywnie na płodność i zdolność człowieka do reprodukcji. Temat poruszył film “Ludzkie dzieci” (“Children of men”). A co jeśli całkowicie stracimy możliwość rozmnażania się? Wizja zaprezentowana przez Alfonso Cuaróna jest mało spektakularna, ale wyjątkowo dramatyczna. W produkcji Clive Owen ochrania kobietę, której jako jedynej na świecie od 18 lat udało się zajść w ciążę. Czy może to być realny scenariusz w przyszłości?

Źródło zdjęcia:

  • Koniec świata w popkulturze. Jak gry i filmy przedstawiają upadek cywilizacji?: Enrique Meseguer z Pixabay