Powstanie warszawskie i wspomnienia Niemców. “Płonąca Warszawa to był piękny widok”

Jak przebiegało powstanie warszawskie z perspektywy Niemców? Mathias Schenk postanowił opowiedzieć, jak Wermacht, SS i oddziały Dirlewangera tłumiły powstańczy zryw Polaków w 1944 roku. Jak przyznał, Warszawa jest specyficznym rozdziałem i “za mało mówi się w detalach, co tam się wydarzyło”.

Mathias Schenk był saperem szturmowym. Gdy wybuchło powstanie warszawskie, jako 18-letni Sturmpioner torował drogę SS-manom. Po walkach w stolicy Polski została mu na szyi pamiątka po bagnecie. Jedyne co pamięta, to oczy Polaka i błysk na hełmie. Przyznał: “zabiłem go”. W powstańczej Warszawie stoczył 19 walk na noże i bagnety, głównie w piwnicach. Jak podkreśla, był szybszy i dlatego przeżył.

Kiedy walczysz w piwnicy, jest cicho, nic nie widzisz. Co chwila walczyliśmy na bagnety. O świcie zobaczyłem, że zostaliśmy we dwóch, trzeci kolega leżał z poderżniętym gardłem. W każdym pokoju były ciała. Z dachu domu naprzeciwko strzelał snajper. Trafiliśmy go, zahaczył nogą o belki. Wisiał z głową w dół. Żył jeszcze długo – opisał Schenk.

Jak wyjawił Schenk, “w Warszawie nauczyłem się poznawać, czy ranny pożyje dziesięć minut, czy kilka godzin. Jak się widzi tylu umierających, to się już wie, ile kto będzie żył”.

Powstanie warszawskie – początek piekła oczami Niemców

Schenk urodził się w 1926 roku w miejscowości nieopodal niemieckiej granicy, na terenach przyznanych Belgii traktatem wersalskim. W 1944 roku te ziemie zostały wcielone do III Rzeszy. Rodzina Schenka znalazła się na czarnej liście, bo jego brat walczył w ruchu oporu. Mathias otrzymał powołanie do wojska i musiał je wypełnić, by represje nie dotknęły jego bliskich. Zgłosił się jako ochotnik na kierowcę, ale w wyniku przegrupowania został saperem. Gdy wybuchło powstanie warszawskie, m.in. wysadzał drzwi, by Niemcy mogli wrzucać do środka granaty. Dla porównania, niemiecki radiotelegrafista Ludwig Kerstiens o swoim powołaniu do Wermachtu powiedział jedynie, że dla jego rocznika to było po prostu przeznaczenie.

Schenk do Warszawy trafił 1 sierpnia, gdy już trwało powstanie warszawskie. Opowiedział jak wkraczał do stolicy Polski po kocich łbach, a Polacy strzelali, chociaż nie widać było ich widać. Wszędzie wisiały białe flagi. Gdy jednak wchodził do domów, znajdywał cywilów, także kobiety i dzieci, zabite strzałem w głowę.

Polaków opisał jako “prawdziwych i dobrych żołnierzy”. Zapamiętał, że niewielu z nich miało mundury. Najczęściej nosili na ramieniu opaskę w kolorach polskiej flagi. Dodał, że wiele “uczył się od sprytnych Polaków, którzy np. strzelali spod lekko uniesionej dachówki”. Wkrótce “szedł już jednak ulicami Warszawy po ich trupach, a niemieckie mundury lepiły się od krwi“. Pamięta, że wymiotował i nie mógł niczego zjeść, a fanatyczny porucznik Fels mówił mu “dobra robota”.

Tymczasem, gdy zaczynało się powstanie warszawskie, 19-letni Ludwig Kerstiens, jechał do stolicy wśród pijanych niemieckich żołnierzy i był przekonany, że transportowano go do Francji. Tak w liście do ojca opisywał początek powstania warszawskiego: “Od dzisiejszego popołudnia grzmią nasze działa. Nad Warszawą wisi potężna, wysoka na ponad 1000 metrów chmura dymu. Ma tu nie zostać ani jeden dom. Jedna z zajętych przez bandytów dzielnic zostanie jeszcze dziś zrównania z ziemią, wraz ze wszystkimi mieszkańcami, niezależnie od płci i wieku. Wczoraj wieczorem nasz przemarsz przez Wisłę przedstawiał wspaniały widok. Dywizja zdawała się bez końca ciągnąć przez most. Po prawej stronie ostatnie blaski dnia i ciemny brzeg odbijały się w leniwie płynących wodach rzeki. Nad nami zapalały się pierwsze gwiazdy, a po lewej ręce płonęło miasto. Blask rzucany przez płomienie nawał chmurom krwistoczerwony kolor”.

Powstanie Warszawskie i wspomnienia Niemców. Ludwig Kerstiens zachwycał się płonącymi budynkami i czytał wiersze GoethegoŹródło zdjęcia: Discovery Historia
Powstanie Warszawskie i wspomnienia Niemców. Ludwig Kerstiens zachwycał się płonącymi budynkami i czytał wiersze Goethego

Niemieckie wspomnienia z Powstania Warszawskiego – “to był piękny widok”

W dokumencie “Listy z płonącej Warszawy” Kerstiens wspomniał, że nie uważał Polaków za wrogów, bo tak był wychowany. Zaznaczył, że jako radiotelegrafista nie zabijał i nie był bezpośrednio zaangażowany w niemieckie zbrodnie w Warszawie. Wie jednak, że to jego meldunki nadawały np. kierunek granatom i ostrzałom. Robił to, bo powstańcy warszawscy stanowili dla niego zagrożenie. Oddziały powstańców nazywał “bandami”, a Polaków “bandytami”.

Dodał, że w Warszawie często patrzył na płonące budynki, ale nie zastanawiał się raczej, co działo się z ludźmi w płomieniach, chociaż im współczuł. Jego zdaniem, płonąca Warszawa “to był czysto wizualnie piękny widok”, który odbierał estetycznie, a nie tylko emocjonalnie.

Pamiętam pewną płonącą ukraińską wioskę. To był piękny widok – z przyznał sędziwy już Kerstiens. (Discovery Historia)

Schenk zupełnie inaczej wspomina ogień trawiący Warszawę i ginących w nim ludzi. Opisał, że, “gdy płoną ciała, to one się poruszają. Słychać odgłosy, jakby jęki. Wtedy myślałem, ze oni naprawdę jeszcze żyją”.

Powstanie Warszawskie – płonąca ulica Marszałkowska podczas powstania warszawskiego

Powstanie warszawskie oczami Niemca

W filmie dokumentalnym, w którym Mathias Schenk wspominał powstanie warszawie, opowiedział o szturmie na szpital. Wspominał białe flagi i okrzyki „nie strzelać, tu są Niemcy”. Ranni żołnierze niemieccy leżeli obok polskich żołnierzy i cywilów, krzycząc, że Polacy byli dla nich dobrzy. Schenk zapamiętał, że wypchnął jedną z pielęgniarek i zatrzasnął drzwi, bo zobaczył nadchodzących żołnierzy SS. Dla pozostałych Polaków nie było już ratunku.

SS zastrzelili wszystkich polskich rannych, później wzięli pielęrniaki i lekarza lub sanitariusza i pognali ich nago przed siebie. Powiesili ich za stopy i strzelili w brzuchy. Później ktoś z Wermachtu uwiolnił ich od męczarni. Tak było codziennie – wspomina Schenk. (Dawna Warszawa)

Powstanie Warszawskie - Mathias Schenk wspomina liczne walki na noże i bagnety - "po prostu byłem szybszy"Źródło zdjęcia: Discovery Historia
Powstanie Warszawskie – Mathias Schenk wspomina liczne walki na noże i bagnety – “po prostu byłem szybszy”

Schenk z przerażeniem wspominał rozkładające się ciała. Przypomniał, że przez całe powstanie warszawskie nie padał deszcz, a zwłoki już po kilku godzinach robiły się czarne. Wszędzie pełno było robaków i szczurów, z martwych ciał wydobywały się gazy. Stosy ciał w Warszawie sięgały do drugiego piętra. Rosyjscy ochotnicy w niemieckich mundurach układali te stosy i podpalali, polewając je wcześniej benzyną lub mazutem. Opisał również jak kobietom wyrywano dzieci z ramion i wrzucano do ognia. Gdy zostały zgwałcone, również kończyły w płomieniach.

Schenk nie ukrywa, że gdy trwało powstanie warszawskie, zabijał Polaków, bo “nie miał wyjścia”. Wraz z kolegami nie mordował jednak dzieci, odbierając im broń i każąc uciekać. Nie brakowało jednak Niemców, którzy mordowali dzieci.

To był taki mały rynek. Nagle pojawiła się dziewczynka, może 10-12 letnia. Machałem do niej, by zbiegła z linii ognia. Była krok ode mnie, gdy ujrzałem jak jej główka rozpada się na tysiące kawałków. Strzelił do niej podporucznik Wermachtu. Wieczorem powiedział do mnie „to był mistrzowski strzał” – wspomina Schenk.

Schenk opowiedział także jak w upale wśród gruzów znalazł rannego powstańca, który ledwo ruszał spękanymi ustami. Dał mu pić, ale nagle pojawiło się SS i zabito Polaka. Dirlewanger wskazał rannego: “Ty dałeś tej świni pić?”. Jak wspomina Schenk, nigdy nie zapomni spojrzenia tego Polaka, który patrzył tylko na niego.

On myślał, że mogę go uratować. Nie mogę zapomnieć tych oczu. Warszawa była tak potworna, przerażająca – opowiedział Schenk.

“Naszą maskotką był kaleki chłopiec, też ze 12 lat. Stracił nogę, ale potrafił bardzo szybko skakać na drugiej. Był z tego bardzo dumny. Zawsze skakał wokół żołnierzy, w tą i z powrotem. Mówiliśmy, że to na szczęście. Trochę pomagał. Któregoś dnia zawołali go esesmani. Śmiali się, kazali mu skakać w stronę drzew. Widziałem z daleka, jak wsuwają mu dwa granaty do torby. Nie zauważył. Skakał, a oni się śmiali: “Schneller, schneller!” (szybciej, szybciej). Wyleciał w powietrze.” (Wyborcza/Mój warszawski szał)

Powstanie warszawskie – Po nalocie odkopany spod gruzów mężczyzna siedzi przy zwłokach kobiety przy wejściu do “Adrii” na ul. Moniuszki 10.

S-Sturmbrigade “Dirlewanger” i Powstanie Warszawskie

Schenk opowiedział jak jego oddział otrzymał wsparcie w postaci dziwnej piechoty, pijanej i bez dystynkcji. “Zaatakowali z marszu, “Hurraa!” i ginęli tuzinami. Ich dowódca w czarnym skórzanym płaszczu szalał z tyłu, pędząc następnych do ataku.”

Oddziały Oskara Dirlewangera, składające się kryminalistów wyciągniętych z więzień, często z wyrokami śmierci, zasłynęły wcześniej m.in. okrutnymi pacyfikacjami na Lubelszczyźnie i Białorusi. Gdy tłumiono powstanie warszawskie, bestie Dirlewangera zabijały wszystkich, także cywilów wychodzących z piwnic z podniesionymi rękami.

Jeszcze zanim powstanie warszawskie się skończyło, za jego tłumienie Dirlewanger dostał awans na SS-Oberfuehrera, a pod koniec września odznaczono go Krzyżem Rycerskim Orderu Żelaznego Krzyża.

Pędzili Polkę w długim płaszczu; tuliła małą dziewczynkę. Ludzie ściśnięci na czołgu pomagali jej wejść. Ktoś wziął dziewczynkę. Kiedy oddawał ją matce, czołg ruszył. Mała wysunęła się matce z rąk. Spadła pod gąsienice. Kobieta krzyczała. Jeden z esesmanów skrzywił się i strzelił jej w głowę. Pojechali dalej. Tych, co próbowali uciekać, esesmani zabijali – Schenk mówił o okrucieństwie SS. (Mój warszawski szał)

Schenk pamięta, że Niemcy nazywali Dirlewangera rzeźnikiem. Robili to jednak po cichu, bo łatwo u niego było trafić na stryczek. Miał zwyczaj wieszania co czwartek, Polaków albo swoich, za byle co. Często sam odkopywał wieszanym stołki. Strzelał też w plecy swoim żołnierzom, gdy się ociągali. Osobiście wyrywał dzieci z rąk matek i wrzucał je do ognia.

Oskar Dirlewanger brutalnie tłumił Powstanie Warszawskie ze swoimi oddziałami kryminalistów

Schenk zapamiętał również jak podczas szturmu na klasztor dirlewangerowcy okaleczali księdza i obsikiwali krzyż oparty o mur. Schenk z kolegami uratował tego księdza.

“Dirlewangerowcy rzucili się na siostry w szpitalu, zdzierali z nich ubrania. Nas wypędzili na wartę. Słychać było krzyki kobiet. Wieczorem na Adolf Hitler Platz był wrzask jak na walkach bokserskich. Wdrapaliśmy się z kolegą po gruzach, żeby zobaczyć, co się dzieje. Żołnierze wszystkich formacji: Wehrmacht, SS, kozacy od Kamińskiego, chłopcy z Hitlerjugend; gwizdy, nawoływania. Dirlewanger stał ze swoimi ludźmi i się śmiał. Przez plac pędzili pielęgniarki z tego lazaretu, nagie, z rękami na głowie. Po nogach ciekła im krew. Za nimi ciągnęli lekarza z pętlą na szyi. Miał na sobie kawałek szmaty, czerwonej, może od krwi, i kolczastą koronę na głowie. Szli pod szubienicę, na której kołysało się już kilka ciał. Kiedy wieszali jedną z sióstr, Dirlewanger odkopnął jej cegły spod nóg. Nie mogłem na to patrzeć. Pobiegliśmy z kolegą do kwatery, ale na ulicach kozacy Kamińskiego pędzili cywilów. Mówiliśmy na nich Hiwis – od Hilfswillige (ochotnicy, chętni do pomocy). Obok upadła Polka w ciąży. Jeden z Hiwis zawrócił i zdzielił ją pejczem. Próbowała uciekać na czworaka. Stratowali ją końmi”. (Wyborcza/Mój warszawski szał).

Schenk w filmie dokumentalnym opowiedział jak pewnego dnia ze szkoły wyszły dzieci, zapewniając, że nie były powstańcami. Twierdzi, że żołnierze Wermachtu opuścili broń, ale SS otworzyło ogień. Oskar Dirlewanger krzyczał jednak do żołnierzy, by oszczędzali amunicję i zabijali dzieci kolbami.

Powstanie warszawskie – powstaniec z Mokotowa wychodzi z kanałów na terenie zajętym przez Niemców. Zdjęcie prawdopodobnie gdzieś w alei Puławskiej pomiędzy ulicą Madalińskiego a Dworkową.

“Wysadziliśmy drzwi, chyba do szkoły. Dzieci stały w holu i na schodach. Dużo dzieci. Rączki w górze. Patrzyliśmy na nie kilka chwil, zanim wpadł Dirlewanger. Kazał zabić. Rozstrzelali je, a potem po nich chodzili i rozbijali główki kolbami. Krew ciekła po tych schodach. Tam w pobliżu jest teraz tablica, że zginęło 350 dzieci. Myślę, że było ich więcej, z 500.” (Wyborcza/Mój warszawski szał)

“Za każdym razem, kiedy szturmowaliśmy piwnicę, a były w niej kobiety, dirlewangerowcy je gwałcili. Często kilku tą samą, nie wypuszczając broni z rąk. Wtedy, po jakiejś walce wręcz, trząsłem się pod ścianą, nie mogłem się uspokoić; wpadli ludzie Dirlewangera. Jeden wziął kobietę. Była ładna, młoda. Nie krzyczała. Gwałcił ją, przyciskając mocno jej głowę do stołu. W drugiej ręce miał bagnet. Najpierw rozciął jej bluzkę. Potem jedno cięcie, od brzucha po szyję. Krew chlusnęła. Czy wiecie, jak szybko zastyga krew w sierpniu?” (Wyborcza/Mój warszawski szał)

Powstanie warszawskie – Żołnierze pułku Dirlewangera podczas walk w rejonie ul. Focha

Niemiec krytykuje Polaków za powstanie warszawskie – “postąpili nieuczciwie”

Gdy Schenk walczył z powstańcami, także z kobietami i dziećmi z kiepską bronią, Ludwig Kerstiens tak pisał w liście do rodziny: “Drogi ojcze, w uroczy niedzielny poranek nad dymami płonącej Warszawy, w pięknym salonie po lekturze Tassa Goethego, chcę ci przesłać poranne pozdrowienia. W liście pisałeś, że nie potrafisz już spokojnie czytać lub pisać wierszy, a zatem wyobraź sobie, gdy wraca się do domu po zwiadach, między gruzami i trupami, chmurami dymu, a obrazem zagłady w dzielnicach zajmowanych przez bandytów, wśród warkotu gąsienic, wystrzałów, wybuchów, to bierze się do ręki Goethego i puszcza wodze fantazji, póki nie wyrwą z niej nowe naloty. To jest możliwe, gdy mam chwilę spokoju”.

Po latach Ludwig Kerstiens stwierdził, że gdy trwało powstanie warszawskie, nie czytał Goethego zabicia czasu, lecz “by nie stracić kontaktu ze światem, który wyniósł z domu i szkoły”. Podkreśla, że czytał ambitne teksty, które tworzyły kontrast do tego, co musiał robić codziennie. Kerstiens nie ukrywał, że dla niego Polacy nie byli żołnierzami, lecz bandytami, a “to co zrobili było nieuczciwe”. Zaznaczył jednak, że “SS to byli bandyci więksi niż powstańcy, bo byli nazistami”.

Zajęliśmy Polskę, Warszawę, inne kraje. Na zajętych terenach panował pewien porządek życia, na którym można było polegać. Jeśli jakaś grupa przychodzi i tę stabilną możliwość życia kwestionuje poprzez napady i zabijanie, np. powstanie warszawskie, to było dla nas nielegalne działanie – powiedział Kertiens. (Discovery Historia)

Koniec powstania warszawskiego

“Ostatni przyczółek powstania skapitulował. Oficer przyszedł jako przedstawiciel narodu z białą flagą. Zaprowadziliśmy go do dowódcy batalionu. Widziałem tam naszego majora Wullenberga, Dirlewangera i innych dowódców. Po paru godzinach Polacy przyszli, ciągnąc masę ludzi i broń. Rannych położono w magazynie fabryki octu. Nam rozkazano wyjść. Słyszeliśmy krzyki i strzały. Wiem, co tam się stało”. (Mój warszawski szał)

“To, co pozostało z Warszawy, wysadzali minerzy. Zostaliśmy przeniesieni, ale w listopadzie znowu tam byliśmy. Graliśmy w piłkę. Piłka wpadła do piwnicy. Wskoczyłem, żeby ją wyciągnąć. W piwnicy leżały niezliczone ciała, już prawie szkielety”. (Mój warszawski szał)

Powstanie Warszawie, ruiny Warszawy: Stare Miasto po Powstaniu Warszawskim. Widok na Kanonię i Rynek.

Powstanie warszawskie i wspomnienia niemieckiego dezertera

Schenk po latach przyznał, że z kolegami zdecydowali się zabić swojego dowódcę Felsa. Zrobili to, by przeżyć, bo kazał im wciąż przeć naprzód. Strzelili mu w plecy, choć później okazało się, że przeżył zamach.

Był taki jeden, wyjątkowo okrutny dla dzieci i kobiet, ale zapłacił za to. Proszę nie pytać – wyjawił Schenk.

Schenk zdezerterował. Leżącego w śniegu żołnierza znaleźli Polacy. Ukryli gow stajni, a Rosjan przekonali, że to chory członek rodziny Mateusz. Gdy wyjechał w 1946 r., dali mu na drogę 200 zł, chleb i masło.

W latach 80. organizował transporty z pomocą dla Polski. 32 razy wiózł do Polski jedzenie, ubrania i pampersy, ale podkreślał, że długu wobec Polaków nie da się spłacić. Na starość przeprowadził się do małej belgijskiej wioski Buellingen. Nad kominkiem w jego chacie znajduje się Matka Boska Częstochowska. Dar od polskich chłopów z Ochodzy, którzy w 1945 r. uratowali mu życie. Za walki w Warszawie dostał Krzyż Żelazny drugiej klasy.

Powstanie warszawskie - niemieckie Brandkommando podpalające warszawską kamienicęŹródło zdjęcia: Wikimedia Commons
Powstanie warszawskie – niemieckie Brandkommando podpalające warszawską kamienicę

Stwierdził, że darzył Polaków ogromnym respektem za ich waleczność. Jego zdaniem, powstanie warszawskie trwało tak długo, bo Polacy napędzani byli heroicznym oporem oraz wiarą, że ktoś im pomoże, “inaczej by tego nie zrobili”. Podkreśla, że powstańcy “wierzyli w pomoc Rosjan i aliantów, ale nikt nie przyszedł”. We wrześniu widział rosyjskie czołgi na brzegu Wisły, miały niemieckie pozycje jak na widelcu, ale nie strzelały.

Nie można sobie wyobrazić tych okrucieństw. Niektórzy nigdy nie umierają, tej nocy znów do mnie wrócą. Jest wiele twarzy, których nie zapomnę. Tych, którym nie można było pomóc, gwałconym kobietom, dzieciom. Są rzeczy o których nie będę nigdy w stanie pisać i mówić – wyznał Schenk.

“Byłem w Warszawie. Spotkałem się z weteranami wowstania. Byli mili. W Ochodzy nie wiedziałem już, kim jestem – Belgiem, Niemcem, Mateuszem? Nawet nie wiedziałem, czy Belgia jeszcze istnieje. Myślałem, że moja rodzina nie żyje. Gdybym w marcu 1946 roku nie dostał od nich wiadomości, zostałbym w Ochodzy i byłbym Polakiem jak wy”. (Mój warszawski szał)

Źródła: Dawna Warszawa, Mój Warszawski Szał, Warsawuprising.com, dodatek do Gazety Wyborczej nr 197, wydanie z dnia 23/08/2004, Discovery Historia/Listy z płonącej Warszawy

Powstanie warszawskie oczami Niemców [WIDEO]

Źródło zdjęcia: