Przełęcz Diatłowa i nowa hipoteza. Badania i model cyfrowy

Przełęcz Diatłowa i nowa hipoteza. Naukowcy ze Szwajcarii twierdzą, że prawdopodobnie odkryli, co stało się z  młodymi wspinaczami z Rosji, których celem była góra Otorten (Martwa Góra) na Uralu. Czy mogła zabić ich lawina płytowa?

Przełęcz Diatłowa i jedna z najbardziej tajemniczych śmierci XX wieku. Co naprawdę wydarzyło się w nocy z 1 na 2 lutego 1959 roku? Od kilkudziesięciu lat rodzą się kolejne teorie spiskowe takie jak np. atak kosmitów, testy tajnej broni, a nawet yeti. Tymczasem naukowcy, którzy przeprowadzili nowe badania, twierdzą, że rosyjskich podróżników mogła uderzyć lawina.

Przełącz Diatłowa – czy wspinaczy zabiła lawina?

Ta hipoteza była brana pod uwagę już wcześniej, ale wiele osób uważa, że to niemożliwe, by lawina mogła zabić członków grupy Diatłowa. Zdaniem sceptyków, uniemożliwiało to m.in. ukształtowanie terenu. Przypominają w jak nietypowy miejscu znaleziono ciała i jak charakterystyczne miały obrażenia.

Johan Gaume i Alexander M. Puzrin ( ETH Zurich) opublikowali wyniki swoich badań w czasopiśmie Nature Communications Earth & Environment. Ich zdaniem, lawina płytowa uderzyła wspinaczy podczas snu i zmusiła ich do ucieczki z namiotu.

Szef Laboratorium Symulacji Śniegu i Lawin w Szwajcarskim Federalnym Instytucie Technologii w Lozannie Johan Gaume podkreśla, że to wciąż tylko hipoteza i zagadka przełęczy Diatłowa nadal nie jest ostatecznie rozwiązana. Należy jednak brać pod uwagę lawinę, która „wytrzymuje każdy kontrargument”. Przypomina, że lawinę jako prawdopodobną przyczynę śmierci wskazano również w rosyjskich dochodzeniach, które zakończyły się w 2019 i 2020 roku.

Stwierdzono, że wspinaczy najprawdopodobniej wypędziła z namiotów lawina płytowa, czyli nietypowa lawina mająca miejsce wtedy, gdy płyta śniegu z powierzchni odrywa się od głębszych pokładów śniegu i zsuwa w dół. W takiej sytuacji śnieg spada w dół w blokowych fragmentach – wyjaśnia Focus.pl.

Guzrin i Gaume starali się odtworzyć warunki środowiskowe i pogodowe, z którymi musiała zmierzyć się grupa Diatłowa. Za pomocą cyfrowego modelu sprawdzili, czy mogła wówczas wystąpić lawina płytowa. Ich zdaniem, nachylenie zbocza było większe, niż można dowiedzieć się z raportów śledczych. Twierdzą, że wynosiło w rzeczywistości 28, a nie 23 stopnie. Podejrzewają, że kąt nachylenia mógł zostać „wygładzony” i zbocze zapewne wydawało się mniejsze. Co więcej, opady śniegu prawdopodobnie ukryły oznaki zejścia lawiny.

Autorzy badania podejrzewają, że zagrożenie mógł stanowić zimny wiatr spływający w dół zbocza, nawiewający śnieg na stok powyżej namiotu. Twierdzą, że gdyby studenci nie podcięli stoku pod budowę namiotu, być może do lawiny by nie doszło. Dodatkowy ciężar nie mógł się jednak utrzymać i doszło do zejścia lawiny.

Przełęcz Diatłowa – śledztwa i informacje

Przypominamy, że śledztwo, które od początku prowadzono w charakterze kryminalnym, zakończono 28 maja 1959 roku, a świat nie poznał żadnych odpowiedzi. Przełęcz Diatłowa “wróciła”, gdy w 2009 roku dziennikarze śledczy dotarli do materiałów operacyjnych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i wykryli szereg nieprawidłowości. Wkrótce wykonano badania DNA jednego z uczestników wyprawy. Okazało się, że w grobie Siemiona Zołotariowa leży ktoś o nieznanej tożsamości. Eksperci podejrzewają, że w obozie był ktoś obcy i zwracają uwagę, na nieumiejętne rozbicie namiotu, co nie pasuje do doświadczonej grupy Diatłowa. A może ktoś na nich napadł? W obozie znaleziono przedmioty nie należące do członków grupy: chińską latarkę i kij narciarski.

Pozostaje jeszcze kwestia dziwnych obrażeń, które mieli zmarli na przełęczy. Rodziny ofiar ujawniły, że ciała ich bliskich miały pomarańczowy kolor, a ubrania niektórych wykazywały znaczną radioaktywność. Jakub Jasiński (“Na progu nieznanego”) w rozmowie z WP.pl informuje, że lekarz badający ciała stwierdził, iż siła potrzebna do wywołania takich urazów przypomina efekt tego, co dzieje się podczas wypadku samochodowego. Niektóre źródła podają, że chociaż studenci mieli połamane żebra, to ciała nie nosiły znamion obrażeń zewnętrznych. Thibeaux-Brignolle miał jednak pękniętą czaszkę, a Zołotariow i Ludmiła Dubinina zmiażdżone klatki piersiowe. U kobiety stwierdzono też brak języka.

Nasze dane dotyczące śniegu i lokalnej topografii wskazują na to, że niewielka lawina płytowa mogła tam zejść nie pozostawiając istotnych śladów. Symulacje komputerowe wskazują, że zejście takiej lawiny mogło u ofiar prowadzić do obrażeń głowy i klatki piersiowej. Najważniejszą częścią naszej pracy jest wyjaśnienie, jak mogło dojść do tego, że lawina osunęła się dopiero 9 godzin po tym, jak grupa podcięła stok, stawiając namiot. Poprzednie dochodzenia nie potrafiły tego wyjaśnić w sytuacji, gdy nie padał tego dnia śnieg. Nasza teoria to wyjaśnia – twierdzi Gaume.

Źródło zdjęcia:

  • Przełęcz Diatłowa – teorie, hipotezy i fakty: Facebook/Dyatlov Pass